¤ Birthday Massacre, The - Violet ¤



Repo Rec. 2004
niezła strona zespołu

1. Prologue, 2. Lovers End, 3. Happy Birthday, 4. Horrorshow, 5. Violet, 6. Red, 7. Play Dead, 8. Blue, 9. Video Kid, 10. The Dream, 11. Black, 12. Holiday, 13. Nevermind


Ta młodziutka kanadyjska grupa z impetem wdziera się na rynek muzyczny, czego dowodem są rewelacyjne oceny w najważniejszych alternatywnych pismach na świecie. Jakby tego było mało, "Zillo" oraz "Sonic Seducer" wyróżniły The Birthday Massacre w kategorii "Debiut Roku'04", dając im tym samym błogosławieństwo na dalszą drogę rozwoju, jaką przemierzają z prędkością światła:)
Szerokie spektrum brzmień, jakie wykorzystano podczas prac nad "Violet", tworzy zręcznie skonstruowaną baśniową mozaikę, w której nie sposób się nie zakochać:) Główne utwory, których na "Violet" jest dokładnie sześć, połączono w gustowną całość za pomocą elektronicznych kalejdoskopów. Te natomiast noszą w sobie motyw przewodni następującej po nich "szybującej" ponad naszymi codziennymi zmartwieniami, oblanej słodką czekoladą kompozycji. A teraz - poczujcie to realnym: kto w chwili obecnej (prócz mnie:))...jest zakochany hm?
Wspominam o tym, bo taka jest ta płyta. Pełna słodkich uniesień, cukierkowych melodii, tęskniących partii wokalnych, niewinnych dziewczęcych podrywów, no czasami ze szczyptą wyuzdanych fantazji...
Teraz to wiem - to płyta dla zakochanych, a przynajmniej takie wrażenie odnoszę słuchając: "Lovers End, "Play Dead", "Blue" czy chociażby cudownego "Holliday". Wachlarz gatunkowy obejmuje zwinnie zrealizowane wyobrażenia dotyczące kształtu "Violet", które dzięki ciepłej konstrukcji melodycznej zawartej w dokonaniach wykonawców spod znaku "New Romantic" ( Duran Duran, OMD, Dead or Alive, Limahla, Real Life), stanowią bazę wyjątkową dla całego materiału.
Charakterystyczne dla w/w stylu motywy, melodie, jak również atmosferę lat 80-tych wpleciono w ostre gitarowe riffy (Korn, Die My Darling, Marilyn Manson, Sybreed, Raunchy), i okraszono rewelacyjnymi partiami wokalnymi, kojarzącymi się z elektryzującymi Shirley (Garbage) i Tony (Curve).
Jeśli będziecie grzeczni, moc majestatycznej pochodni oświetlającej załamaną czasoprzestrzeń, którą przemierzamy, doprowadzi Was wprost do Krainy Czarów. Któż to wie, być może dane Wam będzie poznać Alicję, króliczka, a może samego Czarodzieja z Krainy Oz! Wy, szukający nowych estetycznych doznań - czym prędzej sięgnijcie po "Violet" !

-- Carl [18 marca 2005]



ostatnie recenzje autora:
Iris - Awakening -- [4 lipca 2004]
Zeitgeist Zero - Coping Mechanism -- [4 lipca 2004]
Icon of Coil - Machines Are Us -- [4 lipca 2004]
Wumpscut - Bone Peeler -- [10 maja 2004]



inne recenzje Birthday Massacre, The:
Birthday Massacre, The - Violet -- Mikołaj Jucewicz [24 lipca 2006]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.02 s.