¤ Agonised by Love - All of White Horizons ¤



Alfa Matrix 2005

Ocena:
4.5

CD 1: 1. After Dark (she came), 2. Silent War, 3. My Sweet November, 4. More Love - More Suffer, 5. Frozen in Me, 6. Little Ghost, 7. Just Perfect Sin, 8. Cover My World, 9. Soul's Humility, 10. Close Behind You, 11. All of White Horizons, 12. Silent War (Rotersand mix), 13. My Sweet November (Neikka RPM mix), 14. Frozen in Me (Hungry Lucy mix); CD 2: 1. Frozen in Me (orchestral version), 2. Cover My World (Grayscale mix), 3. Soul's Humility (Yendri mix), 4. My Sweet November (Implant mix), 5. More Love - More Suffer (forgotten sunrise mix), 6. Frozen in Me (Moon Rock mix), 7. Soul's Humility (God's Bow mix), 8. Little Ghost (Vinky mix), 9. My Sweet November (Controlled Collapse mix), 10. Close Behind You (Mano Juodoji Sesuo mix), 11. Soul's Humility (Stochastic Theory mix), 12. Frozen in Me (infrastructure mix), 13. Silent War (the void of nul haide mix), 14. Soul's Humility (orpheus in red velvet mix)


Czy jest jeszcze ktoś, kto nie kojarzy nazwy Agonised by Love? Szczerze wątpię i śmiem twierdzić, że nawet już w tym kontekście można mówić o niemałym sukcesie grupy. No, bo dla przykładu - czy w tak komfortowej sytuacji znajdowały się na starcie Diary of Dreams czy Diorama, do których zespół jest tak często porównywany? Za Adrianem H. być może ciągnęło się niemrawo echo po Garden of Delight, ale Torben W. pojawił się niczym za przeproszeniem Mały Książę.
O Agonised by Love natomiast w kuluarach mówiono już za sprawą promocyjnego materiału "Blindness". Wkrótce po tym pocztą pantoflową zaczęły krążyć pogłoski o nadciągającym wielkimi krokami debiucie. Jednak prawdziwą burzę rozpętała informacja, że oto nieznany jeszcze wówczas szerszej publice zespół, podpisał kontrakt z belgijskim 'lejbelem' Alfa Matrix. Wydarzenie na polskiej scenie 'electro/goth/dark wave' praktycznie bez precedensu, znalazło ostatecznie swój finał siedemnastego stycznia br., kiedy to oficjalnie album ujrzał europejskie światło dzienne. Polacy jako naród wybrany o walorach pełnometrażowego debiutu mogli się przekonać (również w wersji live) nieco wcześniej z okazji imprez urodzinowych Alchera Visions i Gothic Art wspólnie organizowanych w połowie grudnia. Nie wiem wprawdzie co się działo Gdańsku tudzież Warszawie, ale z ręką na sercu mogę przysiąc, że w spowitym adwentową atmosferą Białymstoku była to impreza bezkonkurencyjna;-)
Płyta, zgodnie z przyjętym przez Alfa Matrix zwyczajem, ukazała się w dwóch wersjach: dla zagorzałych bardziej i mniej, tzn. w wersji limitowanej i zwykłej. W wersji rozbudowanej dostajemy ładnie zapakowany w DVD box'ie album zawierający program podstawowy tożsamy z wersją zwykłą (jedenaście tracków autorskich + trzy remiksy) z tą jednak różnicą, że główną atrakcję stanowi tu dodatkowy dysk zawierający kolejne czternaście!!! remiksów w wykonaniu innych artystów. Opracownie graficzne obydwu edycji zlecono znanemu wszem i wobec Jarosławowi K. z Trójmiasta J Jego praca, wykonana na potrzeby Agonised by Love, reprezentuje wysoki poziom artystyczny i generalnie cieszy oko.
Skupiając się na tym co najważniejsze - czyli muzyce - trzeba powiedzieć, iż "All of White Horizons" nie do końca jest wdzięcznym materiałem do recenzji. Ciężko bowiem jest recenzować rzecz stylistycznie na polskiej ziemi bezprecedensową. Agonised by Love odpowiedników nie posiada; wręcz przeciwnie z tak mocnym debiutem śmiało może stanowić punkt odniesienia dla innych polskich artystów z branży. Debiut roku? Być może, na pewno jeden z mocniejszych kadydatów.
Na temat zawartości płyty powiedziano już całkiem sporo zważywszy na stosunkowo krótki okres jej obecności na rynku. Nie sposób było przy okazji nie zauważyć częstych odniesień do twórczości 'Dajerów', Dioramy, czy okazjonalnie Xymox'ów. Porównania te niewątpliwie opisują w pewnym procencie styl, który reprezentuje Agonised by Love, ale jednocześnie nie tworzą one całokształtu ich muzyki. Zupełnie niezrozumiałe są dla mnie próby odnoszenia tego co gra zespół, do stylu Deien Lakaien. Trudno jest bowiem znaleźć jakiś wspólny mianownik na linii Rafał (voc) - A. Veljanov i podobnie Mariusz (keys.) - E. Horn. Jeśłi ktoś naprawdę widzi podbieństwa, to ja przepraszam. Z drugiej strony, jeśli pojedyncze patenty z płyty powodują mnożenie się takich porównań to ja też postanawiam być odkrywczy i w tym miejscu oficjalnie dorzucam kawałek "Soul's Humility" - dla mnie osobiście odpowiednik Rosenfelsa, oraz "Cover My World", który aranżacyjnie budzi miłe skojarzenia z duetem Schiller / Heppner i ich wakacyjnym hitem "Leben... I Feel You".
Najmocniejszym punktem albumu jest jego różnorodność. W jedenastu utworach udało się chłopakom upchnąć niesamowite pokłady emocji (teksty/wokal) oraz multum aranżacyjnych rozwiązań i smaczków, których nie sposób odkryć nawet po kilkukrotnym przesłuchaniu. Dzięki temu album z jednej strony świetnie broni się przy bardziej kontemplacyjnym, uważnym podejściu, ale równie sprawnie radzi sobie jako rzecz rozrywkowa sensu stricte, o czym najlepiej można było się przekonać na grudniowych koncertach zespołu. Wprawne ucho z pewnością wychwyci pewne niedociągnięcia, uchybienia czy też braki, ale nie zapominajmy, że mamy tu do czynienia z debiutantem. Zresztą każda z wad tego krązka po jakimś czasie broni się sama. Z jednej strony bowiem, można ponarzekać na obecność trochę 'wykręconych' kawałków pokroju "Little Ghost" czy tytułowego "All of White Horizons", z drugiej jednak, dzięki właśnie takim utworom widać, że zespół już teraz posiada własną twarz, nie podąża za aktualnie modnymi brzmieniami, rozwiązaniami aranżacyjnymi, czy półśrodkami. Produkcja albumu, pomimo masteringu dokonanego w warunkach niemieckich, nieco kuleje. Brakuje mi tu konkretnych cyfrowych hi-hat'ów, tłustego, pełnego basu, średnicy, która zamiast wypełniać pomieszczenie czasem zaszumi spod koca. Dura lex, sed lex - tak mógłby powiedzieć z właściwym sobie patosem Adrian Hates, który już jakiś czas temu ustawił w tym stylu producencką poprzeczkę i to jego albumy stanowią w tym zakresie punkt odniesienia. Z drugiej strony nie sposób zespołowi odmówić i tak ogromnego postępu w kontekście produkcji, co najlepiej dokumentuje fragment albumu zawierający niemal całość historycznej już dziś promo epki "Blindness" (tracki 3 - 5).
Na zakończenie płyty serwowane są trzy remiksy w wykonaniu Rotersand, Neikka RPM i Hungry Lucy. Szczególne uznanie należy się formacji Hungry Lucy. "Frozen in Me" w ich wykonaniu to czysta poezja. Skądinąd świetny utwór zyskał dzięki nim całkiem nową, nieodkrytą do tej pory jakość. Rewelacja!!! Po prostu. O dwóch pozostałych cięzko natomiast powiedzieć coś ciepłego. O ile Rotersand sprawia jeszcze wrażenie ukończenia korespondencyjnego kursu o kierunku producent muzyczny, o tyle Neikka RPM dźwiękiem jako takim zajmować się nie powinni w ogóle.
Te dwie małe wpadki w fatastyczny sposób rekompensuje zawartość dodatkowej płytki w limitowanej edycji recenzowanego wydawnictwa. Wśród zawartych na niej czternastu remiksów ciężko jest znaleźć jakichś konkretnych kandydatów do zbesztania. Gdybym miał się czepiać to tracki 1, 4 i 5 nie trzymają poziomu reszty. Jeśli komuś tych czternastu remiksów (jedenastu zalezy jak liczyć) byłoby jednak za mało zawsze może wrzucić na ruszt "Close Behind You", z dodatkowymi jedenastoma nie mniej udanymi nowymi wersjami utworów z "All of White Horizons".
Redakcyjny towarzysz Mike w swej recenzji Agonised by Love nie ściemniał we wstępie, ja nie będę ściemniał w zakończeniu. Spodziewałem się, czekałem i się doczekałem. I dumny nawet jestem. Oto produkt made in Poland (made in Białystok!) przygotowany na światowym poziomie został zauważony i doceniony w Europie. Serce roście patrząc na te czasy!!! Agonised by Love proponują swoją wizję muzyki, która powinna zaspokoić gusta każdej mrocznej duszyczki i tej o bardziej konsumpcyjnej orientacji jak również tej bardziej egzaltowanej. Muzyki, w której zachwyca eklektyzm, świadomość twórcza, dojrzałość i erudycja, dzięki której zespół w szlachetny sposób nawiązał do tego co dziś (i trochę dawniej;-)) w melancholijnej elektronice najlepsze. Jestem przekonany, że warto choć raz wykazać odrobinę zdrowego patriotyzmu i powiedzieć imperialistycznym 'empetrójkom' NIE!

-- b@rt [19 marca 2005]



ostatnie recenzje autora:
Sopor Aeternus - Dead Lovers' Sarabande Face 1 & 2 -- [2000]



inne recenzje Agonised by Love:
Agonised by Love - All of White Horizons -- mike [14 stycznia 2005]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.016 s.