¤ Wieloryb - Voice Tract / Droga Głosu ¤



Requiem Records 2005

Ocena:
4

1. Ccs01, 2. Scc02, 3. C-up-ep, 4. N.o.w., 5. Auto Service, 6. Wav_Wav, 7. 14H-44 (koncert - klub Żak, 30 listopada 2001 r.), 8. Dial (koncert - klub Żak, 30 listopada 2001 r.), 9. Voder, 10. Farmer (koncert - klub Żak, 30 listopada 2001 r.), 11. N.o.w. (koncert - klub Żak, 30 listopada 2001 r.)


Zaskakująca jest ilość przemian tego duetu z Pomorza. Od EBM, poprzez minimale i hardstep, aż po ambient. I z każdej tej przemiany wychodził zwycięsko. Piszę wychodził, bo "Voice Tract" to pożegnanie Wieloryba ze swoją publiką. "Voice Tract" nie ma jednak na celu pokazania wszystkich wcieleń tego projektu. To zupełnie nowy materiał (chociaż już niezbyt świeży - nagranie miało miejsce w 2001 roku, ale premiera była wielokrotnie przekładana) mający na celu okiełznanie aparatu mowy i wtłoczenie go w inne środowisko. Za podstawę służyły sample związane z badaniami nad syntezą mowy przeprowadzonymi siedemdziesiąt lat temu.

Szkoda, że ten materiał tyle czasu leżał w szufladzie i nie mógł ujrzeć światła dziennego. Powinien być zaskoczeniem dla każdego, kto już miał wcześniej styczność z Wielorybem. Zaskakuje nadal i żal, że to już koniec. Album ma szansę zdobyć spory poklask wśród publiki nastawionej na eksperymentalną elektronikę, przynajmniej na naszym podwórku. To intrygujący materiał, którego termin przydatności do spożycia nie skończył się cztery lata temu. Pierwsze trzy kompozycje noszą piętno industrialnego ambientu z przełomu lat 70-tych i 80-tych, a jednocześnie dobrze wpisują się w nurt laptopowej elektroniki. Duet bawi się szumami, szmerami, trzaskami i komponuje z tego gęstą fakturę dźwiękową. Te utwory spokojnie płyną, natomiast w dalszej części płyta zaczyna pulsować gęstym rytmem (rewelacyjny "N.O.W.") wprowadzając zamieszanie w początkowo delikatnie tkany wzorek. W każdym kolejnym utworze dźwięki zakręcają myląc tropy. Duet dobrze wyczuł i postindustrialne klimaty spod znaku Gridlock, i mroźny ambient bliski Biosphere, i pykające clicki a la Pan Sonic. W rytmice pojawia się też cień współczesnego electro.

Spokojny początek zmierzający ku mocnemu zakończeniu, Zestawienie dość rzadko spotykane. W tym przypadku zadziałało. "Voice Tract" zlało też brzmienia niemalże retro z nutką nowoczesności, co, podejrzewam, sprawi, iż albumu będziemy słuchać z taką samą przyjemnością pojutrze, za kilka czy nawet kilkadziesiąt lat.

-- [orwell] [22 czerwca 2005]



ostatnie recenzje autora:
Nordvargr - Pyrrhula -- [23 grudnia 2008]
Sagittarius - Songs From the Ivory Tower -- [23 grudnia 2008]
Alex Tiuniaev - I Knew Her -- [23 grudnia 2008]
Naevus - Silent Life -- [7 grudnia 2008]
Frozen Faces - Broken Sounds of a Dying Culture -- [7 grudnia 2008]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.011 s.