¤ Funker Vogt - Maschine Zeit ¤



Bloodline
2000

Ocena:
3

1. Sins, 2. Gunman, 3. Black Market Dealers, 4. Maschine Zeit, 5. Nuclear Winter, 6. Under Deck, 7. Cold War, 8. The Journey, 9. Nothing to Include, 10. The Last, 11. Zeit, 12. Horizon


Ponieważ prowadzę kilka interesujących rozpraw o sztuce, ambiencie, ezoteryce i muzyce industrialnej, to mam mniej czasu na recenzje (to chyba dobrze). Złośliwie zrecenzuję płytę, która nic nowego nie niesie, nic odkrywczego nie przynosi, nic poza "fajnymi" melodiami nie ilustruje, faceci nic nie potrafią, poza tym co tworzą i nie silą się na ten cały bełkot industrialny, postindustrialny, prorocze sny, westchnienia do Zachodzącego Słońca, podróże w czasie i po własnych sumieniach. Nie są awangardowi, nie są nawet homoseksualistami. Nie mają w sobie za krzty awangardyzmu, nihilizmu, i wszystkich tych "kontekstów", które innych niosą wysoko, wysoko (coś jak hrabalowskie gołębice) Nie są minimalni, nie są Japończykami, nie są nawet zagubieni w swoich rozterkach. Śpiewają banały, piszą piosenki, panienki piszczą na ich koncertach (no tu już przesadziłem), ale gwiazdorami są! I nagrywają czwartą identyczną płytę!!!! Rolling Stonesi electro-industrialu??? (właściwe to electro-EBM-techno, bo industrial jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla awangardzistów).

Jest muzyka, która służy estetycznym ekstazom, jest muzyka, która służy rozrywce, jest muzyka do tańca, jest w końcu antymuzyka, żeby niektórzy mieli o czym wspominać 100 lat później, przeglądając encyklopedię. Funker Vogt gra muzykę do zabawy, do czystej formy electro-ekstazy. I to robią świetnie. Jeśli tak podejdziesz do "Maschine Zeit", to nie zwymiotujesz po pierwszych dźwiękach. Jeśli szukasz warkotu mojego rozrusznika serca, albo bulgotania własnej wątroby, to albo:
1. nagram ci to na MD (mój mały, przenośny rozrusznik serca - nowy model), zaręczam, że takiego warkotu jeszcze nikt nie nagrał.
2. nagraj sobie sam bulgotanie wątroby (możesz nawet na kasetę), najlepiej na chromówkę, lepsza jakość.
i a) wydaj to w stricte limitowanym limicie limitów, czyli pół płyty.
b) załóż własną wytwórnię, ładnie to opakuj, dodaj miłą i zgrabną opowiastkę o fluktuacjach bilirubiny na umysł słuchacza w trakcie stosunku seksualnego i jesteś awangardzistą!!! Możesz coś wspomnieć o religijnych i transcendentnych przekazach z innej planety (tu cię mogą wziąć za idiotę, ale który artysta nie jest idiotą?) Warkot będzie pierwszą częścią, najlepiej jak na drugiej płycie wydasz bulgotanie, wtedy "przekaz" będzie bardziej słyszalny. Oczywiście musisz dać odetchnąć słuchaczom, wydaj najlepiej po pół roku.

W rozmowach z "poważnymi ludźmi" mów, że lubisz wszystkie pozycje Coila, kamasutry, nie znosisz Frontu 242 i Front Line Assembly, brzydzi cię beat, jako przebrzmiałe wymioty popkultury. Jesteś wegetarianinem, z szacunkiem odnosisz się do całej twórczości Whitehouse (nie żeby się powtarzali jak beatowcy), Clock DVA kręci cię tylko do drugiej płyty, a Cabaret Voltaire jest niezły, z tym, że do 1984 roku. Oczywiście używasz tylko analogów (coś jak Pan Sonic), politycznie jesteś poprawny, nazwisko Crowley dużo ci mówi. Musisz co chwila powtarzać słowa: sztuka, awangarda, minimalizm, postindustrial (ewentualnie postindustry.wroc.pl:)) ), ambient, death ambient, doom ambient z elementami industrialu, death doom dron mystic ambient z elementami industrialu, etc. I może cię zaakceptują, chyba, że ktoś wyda ćwiartkę płyty, bulgotanie nagrał ktoś przed 50 laty, a warkot będzie mało słyszalny i pomyślą, że to wiertarka, a to już było! Wtedy zastanów się po co ci to było?

Miało być o "Maschine Zeit"? Przecież wszyscy wiedzą co chłopcy grali, grają i będą grać.

-- r@ [lipiec 2000]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...



inne recenzje Funker Vogt:
Funker Vogt - Aviator -- mike [15 października 2007]
Funker Vogt - Blutzoll -- M.Alexander [14 października 2010]
Funker Vogt - Execution Tracks -- r@ [1998]
Funker Vogt - Maschine Zeit -- mike [styczeń 2001]
Funker Vogt - Navigator -- mike [4 października 2005]
Funker Vogt - Thanks for Nothing -- r@ [1996]
Funker Vogt - We Came to Kill -- r@ [1997]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2019 postindustry.org


wygenerowane w 0.017 s.