¤ Depeche Mode - Playing the Angel ¤



Mute 2005

Ocena:
5

1. A Pain That I'm Used To, 2. John the Revelator, 3. Suffer Well, 4. Sinner in Me, 5. Precious, 6. Macrovision, 7. I Want It All, 8. Nothing's Impossible, 9. Introspectre, 10. Damaged People, 11. Lillian, 12. The Darkest Star


Nie wiem, czy to był dobry pomysł z tą recenzją. Czy zmierzenie się z legendą jaką jest Depeche Mode nie przerośnie mnie. Jeśli zaczynało się przygodę z muzyką DM około dwanaście lat temu, jeśli to od nich zaczęła się fascynacja muzyką, w której rządzą klawisze, syntezatory, to czy można być obiektywnym? A z drugiej strony, po zawodach jakimi były dla mnie "Ultra" i "Exciter", czy przestanę traktować Depeche Mode jako kapelę, która po odejściu Alana Wildera raz na zawsze zaczęła tworzyć muzykę, która różni się od tego co było np. na "Music for the Masses"? Czy zaakceptuję fakt, że całkiem słuszny wiek Martina, Dave'a i Andy'ego wymusza swego rodzaju zmiany? OK, odrzucam na bok wszelkie głębsze przemyślenia, zapominam o słabszych ostatnich pytach, o zapowiedziach jakoby miał to być powrót do czasów "Violatora" i "Songs of Faith & Devotion" i wrzucam ją do odtwarzacza... podkręcam pokrętło, nad którym pisze 'volume', trochę bawię się basami i jak to mówią na wiejskich imprezach: jazdaaaa!!!!

"A Pain That I'm Used To" - dla mnie numer jeden płyty, od razu na początek, jakże piękne otwarcie... Czyżby tym razem 'Basildon boys' dali radę? Z "Excitera" to bardzo mi się podobało "Dead of Night" i wstęp do "A Pain That I'm Used To" jest tak podobny poprzez te syreny na początku... Jednak później to już inna sprawa, country gitara i nagle wchodzi refren:
'All this running around, well it's getting me down
Just give me a pain that I'm used to
I don't need to believe all the dreams you conceive
You just need to achieve something that rings true'
I znów ten taki 'dedofnajtowski' motyw, chwila wytchnienia, Gahan w formie do jakiej nas przyzwyczaił, dreszcze... 14 marca przyszłego roku w Katowicach odlecę... W skali 1 do 6 ocena: 6!!!!!

"John the Revelator" - śpiewanie pod manierę Elvisa jak to stwierdziła moja ukochana i ma trochę racji! Inaczej może: zgadzam się w jakimś stopniu z Nią:) Jakieś dziwne skojarzenia mi się nasuwają - gospel, Dave wyśpiewujący kazanie, a to wszystko pod płaszczem obłudy i z przymrużeniem oka... Martin przez trochę kontrowersyjny tekst (nie dla mnie bynajmniej:) wprowadził mnie w taki nastrój. Nick Cave pomieszany z Reznorem...Kawałek na 4.

"Suffer Well" - jeden z utworów napisanych przez Dave'a. Lekki kawałek, nie pozbawiony tej melancholii, charakterystycznej dla czasów "Violatora". Stwierdzam nawet, iż to chyba najbardziej 'komercyjny' utwór na płycie, brzmiący bardzo optymistycznie. Ocena: 4,5

"Sinner in Me" - mrocznie, naprawdę niepokojąco, ogromna zmiana po tym co było w poprzednim utworze. Hm, refren brzmiący 'klasycznie', ale ten syntezator w tle napawa serce radością, że DM potrafią jeszcze wykrzesać z siebie tyle sil, żeby zdobyć się na taki numer. Druga połowa: dziwna, zmiana tempa, hałaśliwa, industrial;-) Ocena: 4,5

"Precious" - znane, przeze mnie cholernie lubiane. We wszystkich stacjach radiowych leci, nawet moja Mama zdążyła zauważyć, że melodyjny jest ten kawałek:-) Jak dla mnie: jeden z najlepszych wyborów jeśli chodzi o pierwszy singiel, choć nie oddaje ani trochę atmosfery całego albumu. Tu jest wszystko do czego DM zdążyło przyzwyczaić swoich fanów... W momencie kiedy jest 'przejście' po drugim refrenie i klawisze mają swoją chwilę, to odpływam... Ten utwór jest taki 'świeży', tak przywołuje mi stare, dobre DM na myśl... Pewnie wielu oczekiwało, że całe "Playing the Angel" będzie takie. Nie jest, ale jak się okazało, to nie wada! Ocena: może być tylko 6!

"Macrovision" - zaliczam się do tego odłamu, który raczej nie trawi twórczości Martina. Owszem, zdarzały się niezłe kawałki, w których był on na wokalu ("The Things You Said", "A Question of Lust", "One Caress"), ale generalnie nie lubię (nie rozumiem?;) utworów, gdzie on udziela się wokalnie. "Macrovision" to kolejny przykład, to 'wczuwanie się' denerwuje mnie. Ocena: 2,5

"I Want It All" - wolniejsze tempo, kolejny kawałek napisany przez Dave'a i pasujący mi do stylistyki "Paper Monsters". Znów zapłoną zapalniczki, znów parę tysięcy ludzi pokołysze się, może nawet Dave zaśpiewa wyłącznie z akompaniamentem gitary... Jeden ze słabszych momentów. Ocena: 3,5

"Nothing's Impossible" - jeszcze raz Dave jako twórca. I to najbardziej udana jego kompozycja. Znowu mroczniejszy klimat, podchodzący mi pod czasy "Black Celebratioon", głos Dave'a taki beznamiętny, monotonny, ale refren wymiata! Idealny utwór na zakończenie koncertu, obstawiam, że będzie to 3, albo 4 singiel;) Ocena: 5,5!!

"Introspectre" - niecałe 2 minuty 'wypełniacza', jak ja nazywam te krótkie, 'ambientowe' kompozycje DM. Nie razi, nie zachwyca, a niech sobie będzie, jeśli ma być jedną z cząstek tego całego przedsięwzięcia. Bez oceny.

"Damaged People" - drugi raz Mr Gore na wokalu, ale tym razem już jest lepiej. Cały czas jednak twierdzę, że Martin powinien uszczęśliwiać swoim śpiewaniem (pianiem;) wyłącznie na swoich solowych płytach. Ocena: 3

"Lillian" - największa niespodzianka płyty, obok "Precious" i "A Pain That I'm Used To" najlepszy numer. Przesterowany wokal Dave'a, a klimat? Cóż, to lata 80-te, "Some Great Reward" (z towarzysząca gitarą) jak dla mnie!! Przypomina Camouflage, Mesh i cała masę zespołów naśladujących DM. Z ta różnicą, że to oryginał, o klasę wyżej. Sentymentalna wycieczka w stylu retro, do czasów, które nigdy nie powrócą, a które tak miło wspominamy... Łza w oku się kręci, nóżka przytupuje, cos wspaniałego. Ocena: najwyższa z możliwych:-)

"The Darkest Star" - na koniec jeszcze raz mroczniejszy wizerunek, z 'potężnym' syntezatorem, fortepianem... Dołujące na maksa:) Czyżby drugie "In Your Room"? Na pewno robi wrażenie, ocena 4,5.

Końcowe spostrzeżenia: lepszy album od "Excitera" i "Ultry", dla mnie to nie ulega wątpliwości. Mile zaskoczyłem się. Generalnie mroczny, wolny. A jednak chwilami taki typowo 'depeszowski'. Od DM dużo wymagam, tym razem sprostali moim oczekiwaniom. Bez klapek na oczach, ślepego zapatrzenia się w nazwę, bez uprzedzeń, że to nie to co kiedyś, stwierdzam: brawo!

-- mike [17 października 2005]




ostatnie recenzje autora:
Pouppée Fabrikk - The Dirt -- [5 czerwca 2013]
Evils Toy - Organics -- [8 kwietnia 2013]
AD:Key - Astrogator -- [8 kwietnia 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [8 kwietnia 2013]
And One - S.T.O.P. -- [13 lipca 2012]
  więcej...



inne recenzje Depeche Mode:
Depeche Mode - A Broken Frame -- eliks [24 września 2008]
Depeche Mode - Black Celebration -- eliks [25 grudnia 2008]
Depeche Mode - Construction Time Again -- eliks [3 października 2008]
Depeche Mode - Exciter -- r@ [5 kwietnia 2001]
Depeche Mode - Heaven -- vigoslugbait [4 lutego 2013]
Depeche Mode - Peace -- vigoslugbait [1 lipca 2009]
Depeche Mode - Some Great Reward -- eliks [25 grudnia 2008]
Depeche Mode - Sounds of the Universe -- M.Alexander [12 maja 2009]
Depeche Mode - Speak & Spell -- eliks [24 września 2008]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2019 postindustry.org


wygenerowane w 0.019 s.