¤ Ellen Allien & Apparat - Orchestra of Bubbles ¤



Bpitch Control 2006

1. Turbo Dreams, 2. Way Out, 3. Retina, 4. Rotary, 5. Jet, 6. Sleepless, 7. Metric, 8. Floating Points, 9. Under, 10. Do Not Break, 11. Leave Me Alone, 12. Edison, 13. Bubbles


Niespodziewane spotkanie na szczycie - tak można by jednym zdaniem określić zawartość tego albumu. Oto bowiem wspólną płytę nagrali przedstawiciele dwóch zupełnie odmiennych rodzajów elektroniki: Ellen Allien - specjalistka od tanecznego electro i techno oraz Sascha Ring alias Apparat - mistrz emocjonalnego IDM. Jakie są tego efekty? Rewelacyjne!
Dawno nie było tak bogato zaaranżowanej płyty na elektronicznej scenie. Ilością pomysłów dźwiękowych zawartych na wypełniających krążek jedenastu nagraniach, można by z powodzeniem obdzielić, co najmniej, kilka albumów innych wykonawców.
Słychać to już choćby w warstwie rytmicznej krążka. Są tu bity zaczerpnięte z różnych estetyk - techno ("Floaty Points"), trance ("Jet"), electro ("Way Out"), 2step ("Metric") i IDM ("Edison"). Mało tego - w kilku nagraniach pojawiają się niejednoznaczne struktury rytmiczne, wpisujące się w zdecydowanie ilustracyjny charakter tychże kompozycji ("Retina", "Bubbles"). A co dzieje się pomiędzy bitami? Mamy tu ostre gitarowe riffy ("Turbo Dreams"), kaskady fortepianowych tonów ("Way Out"), dramatyczne smyki ("Retina"), jazgotliwe przestery ("Jet"), psychodeliczne loopy ("Floating Points") i hiphopowe skrecze ("Do Not Break"). Partie syntezatorów często mają nieoczywistą barwę - raz przypominają tęskny akordeon ("Way Out"), a innym razem staroświecki klawesyn ("Edison"). Wszystko to rzucone na z precyzją i umiarem odmalowane przestrzenne tła. Nie brak tu ludzkich głosów - w tanecznym "Way Out" pojawia się charakterystyczny wokal Ellen Allien, a w indie-popowym "Leave Me Alone" - nieśmiały śpiew Saschy Ringa.
Całe to bogactwo użytych środków nie odbiera utworom zawartym na płycie ani melodyjności, ani ekspresji. Mimo znacznej różnorodności dźwięków, album ma jednolite, charakterystyczne brzmienie - zdecydowane, ale lekko wygładzone, bliższe dokonaniom Allien niż Ringa. W efekcie powstaje znakomity krążek, który już teraz można postawić w gronie najważniejszych wydawnictw tego roku.

Paweł Gzyl / gaz-eta.vivo.pl

-- Pawel Gzyl [8 marca 2006]



ostatnie recenzje autora:
Black Dog, The - Further Vexations -- [14 maja 2009]
Pendle Coven - Self Assessment -- [14 maja 2009]
Cabaret Voltaire - Kora! Kora! Kora! -- [13 maja 2009]
Point 7 - What? -- [13 maja 2009]
Aux 88 - Mad Scientist -- [13 maja 2009]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.011 s.