¤ Guentner, Markus - Lovely Society ¤



Ware 2006

1. All the Time, 2. Something About You, 3. Soften Edges, 4. Options 2 (Ziggy Kinder remix), 5. Back in the Days, 6. Swap, 7. All the Time (Renato Figoli remix), 8. On My Mind, 9. Never Want to Stop Playing That, 10. As We Lay on the Beach


Na swych dotychczasowych trzech albumach, wydanych na przemian przez Kompakt i Ware, niemiecki producent Markus Guentner, dał się poznać przede wszystkim, jako miłośnik epickich form muzycznych. Stąd też, w swej twórczości wykorzystywał pasujące do nich gatunki - ambient i neo trance. Jego najnowsze dzieło - "Lovely Society" - to śmiała próba przeniesienia uprawianej dotychczas estetyki na teren klubowego house'u.
Z dawnych przyzwyczajeń Guentnera pozostaje metoda konstruowania poszczególnych nagrań - typowa dla epickiego trance`u: utwory są długie i rozwijają się powoli, osiągając swą kulminację w finale. Stosując tę zasadę, niemiecki producent, wykorzystuje jednak obce jej brzmienia. Większość kompozycji na krążku osadzona jest na podłamanych bitach o funky house`owym rodowodzie ("Swap"). Oplatają je wypasione basy, niosące mruczane melodie ("Soften Edges"). Są tu również wszechobecne niemal aktualnie w niemieckiej elektronice warczące riffy syntezatorów ("On My Mind"). Klawisze mają lekko rozwodnione brzmienie ("Back in the Days"), a czasem pogłębiane są dubowymi efektami ("Options 2"). W roli ozdobników pojawiają się akordy fortepianu ("All the Time") i lekkie pląsy gitary ("Something About You"). Zgodnie z house`ową modłą, nie brakuje tu wokaliz - niosą one najczęściej krótko przycięte refreny o soulowym zabarwieniu - ot, choćby, jak ten w "All the Time".
Nieco odmienne dźwięki pojawiają się w finale "Lovely Society". To dwa ("Never Want to Stop Playing That Game" i "As We Lay on the Beach") wolne utwory oparte na głębokim i zbasowanym bicie, ciążące zdecydowanie ku estetyce neo trance. Świadczy o tym przede wszystkim ich motoryczny puls na 4/4, szeroko rozlane ambientowe tła oraz rozjeżdżone partie syntezatorów. Idealne dźwięki na koniec albumu.
Z eksperymentów Guentnera na "Lovely Society" wyłania się nowa formuła klubowego grania. Jak ją nazwać? Trance house? Tak czy siak - brzmi świetnie!

Paweł Gzyl / gaz-eta.vivo.pl

-- Pawel Gzyl [8 marca 2006]



ostatnie recenzje autora:
Black Dog, The - Further Vexations -- [14 maja 2009]
Pendle Coven - Self Assessment -- [14 maja 2009]
Cabaret Voltaire - Kora! Kora! Kora! -- [13 maja 2009]
Point 7 - What? -- [13 maja 2009]
Aux 88 - Mad Scientist -- [13 maja 2009]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.035 s.