¤ Snog - Vs. The Faecal Juggernaut of Mass Culture ¤



Hymen 2006

Ocena:
2.5

1. King of Hate, 2. Crash Crash, 3. Bourgeois, 4. Turn On Your Brain Baby, 5. Planet of Shit, 6. On the Rise, 7. Neighbour of the Beast, 8. Poison, 9. The Disease, 10. Don’t Go Down to the Woods Today, 11. Destroyer, 12. Al Qaeda Is Your Best Friend, 13. The De-evolutionaries, 14. A Hymn for the Fascist Republic


Napisać, że David Thrussell (aka Snog) jest apolityczny, to jakby napisać, że w Polsce mamy kolejny rewelacyjny rząd. Snog jest polityczny do bólu, kolejny rząd polski do bólu zębów przyprawia...

Teksty Thrussella wykraczają poza schematy popkultury, lansowane tezy, są jak zwykle wojujące, żartobliwe, złośliwe i antysystemowe. Bo Thrussell to niezły publicysta, krytyk współczesności, mentalnej zapaści telewizyjnego świata. Jak dla mnie - lumpenliberała - lematy australijskiego muzyka są jednak zbyt naiwne. Rozumiem, że to walka polityczna i próba przekazania swoich poglądów, ale czasami ma to postać banału.

Muzycznie Snog 'ślizga' się po różnych fragmentach muzyki elektronicznej i rockowej. To była jeszcze jego jedna pozytywna cecha, że muzykę rockową całkiem zgrabnie przenosił w świat muzyki elektronicznej, a i elektronikę otwierał trochę na amerykańską muzykę ludową - country. Tylko, że mało z tego na tym krążku wynika, progres muzyczny gdzieś ustępuje miejsca zabawie konwencjami, politycznej walce, eklektycznej różnorodności, bez jakiejkolwiek całościowej wizji.

Z początku miałem wrażenie, że z tej rockowej fascynacji sam się śmieje, że gitarowe riffy (numer czwarty i szósty), irytujący wokal (utwór trzeci), 'spoken words' (koncówka płyty) i soulowe dekoracje a la Prince (utwór drugi) to jakiś element prowokacji, próba wyśmiania i dyskredytacji. Z czasem to wrażenie przechodzi w stan zwątpienia. On niestety to lubi...

Płyta przez to jest nierówna, niespójna i niepełna, i podobnie jak poprzednia mnie rozczarowuje. Nie dość, że się Thrussell i spółka ślizgają to jeszcze się powtarzają i coraz częściej odtwarzają. To co było jego mocną stroną niestety staje się jego przekleństwem. Jak na mój lumpenliberalny gust - słabo.

-- r@ [1 sierpnia 2006]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...



inne recenzje Snog:
Snog - Beyond the Valley of the Proles -- r@ [17 kwietnia 2003]
Snog - Buy Me, I'll Change Your Life -- r@ [1998]
Snog - Remote Control -- r@ [1998]
Snog - Third Mall from the Sun -- r@ [20 listopada 1999]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.019 s.