¤ Massiv in Mensch - Clubber Lang ¤



Artoffact Records 2006

Ocena:
0.5

1. In Mensch, 2. Sunday Bloody Sunday, 3. Einen Augenblick, 4. Menschdefekt, 5. Klang der Unsterblichkeit, 6. Hass Kot (reloaded), 7. Clubber Lang, 8. Green, 9. Endless, 10. Around My Heart, 11. Selig (reloaded), 12. Bitterfeld, 13. History, 14. Toast, 15. Offenes Schuhwerk


Są zespoły niezastąpione; rozpaczliwie beznadziejne, twórczo bezwartościowe i wciąż grające to samo. Z zamkniętymi uszami (to taka metafora - trudne słowo) można ze 100 % pewnością stwierdzić - tak to oni. Jestem jednak człowiekiem wierzącym w to, że ludzie się zmieniają, gusta się zmieniają, więc zapuszczam i boleję po raz kolejny. Pochwaliłem kiedyś nieopatrznie tę grupę, że płyta "Die Rein" (2003) nie była tragedią, więc muszę znowu iść do swojej Canossy, znowu muszę się przeprosić i posypać głowę popiołem: to jest znowu tragedia!
Gniot straszny, od pierwszego utworu atakują mnie kolejne porcje zwymiotowanych dźwięków, prostackich refrenów, disco-polowych lamentów, damskich wokali a la Mandaryna, od których nawet mój trzyletni samochodowy odtwarzacz dostaje biegunki. A co dopiero ja - zdezelowany abnegat po trzydziestce? Nie wspomnę o głowie państwa...
Przecież to jest straszne nawet jak człowiek nigdy w życiu nie słyszał takiego grania. A jak już słyszał to nie ma możliwości, rozpaczliwie szuka przycisku >>, aż do końcowego momentu, który jawi się jako wyzwolenie (od dyplomatycznej biegunki).
No dobra, jestem uprzedzony, sfiksowany na punkcie takiej elektronicznej tandety, jak radził mi kolega: nie pisz o tym, przemilcz i wszystkim będzie lepiej, zespół trochę zarobi, bojowe chłopaki z dyskoteki będą mieć ubaw, dziewczęta pomruczą, a ty będziesz miał święty spokój, że swoich żali nie pierzesz publicznie. No ale skoro postindustry.org to serwis publiczny od ponad dziesięciu lat, nie widzę przeszkód by sobie nie urządzić polowania na czarownice i ostrzec tych, którym się marzy wydanie piętnaście Euro na taką bezwartościową kupę (dźwięków).
Właściwie już wszystko napisałem co można napisać o takiej twórczości; mroczna dyskoteka dla mało wymagających. Jest takiej muzyki dużo, bardzo dużo szczególnie w Niemczech. Być może to wina niemieckiego 'układu', może dobrego piwa, może pewnej teutońskiej frywolności. Nie wiem, nie wnikam, ale nie polecam, chyba że na przeczyszczenie.
PS. hasło reklamowe "Clubber Lang": 'Słuchaj Massiv in Mensch gdy wzdęcia zapierają ci dech!', 'Lepsze życie po Massiv in Mensch, niż po nowej płycie Łez', 'Kogo masywni chłopcy pociągają, tego biegunki nie ruszają'.
PS2. Proszę o nieprzesyłanie mi więcej takiej muzyki.

-- r@ [8 września 2006]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...



inne recenzje Massiv in Mensch:
Massiv in Mensch - Belastendes Material -- r@ [19 kwietnia 2001]
Massiv in Mensch - Die Rein -- r@ [6 lutego 2003]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.985 s.