¤ Cold Fusion - ORP Orzeł ¤



War Office Propaganda 2006

Strona Cold Fusion

Ocena:
4

Untitled 1-8


Dawno, dawno temu, gdy jeszcze chodziłem do szkoły w charakterze ucznia nie przywiązywałem zbyt wielkiej wagi do przedmiotu zwanego historia. Moim konikiem były języki obce. Przez to nie jestem w stanie stwierdzić jak ważny dla dziejów naszego mlekiem i miodem płynącego kraju miał okręt Orzeł, któremu Cold Fusion poświecił swoje najnowsze wydawnictwo. Jest mi także obce romantyczne usposobienie większości fanów (a może fanatyków?) neofolku i military ambient, co jest drugim powodem mojego chłodnego podejścia do zawartości merytorycznej "ORP Orzeł".

Temat tematem, ale zupełnie od niego abstrahując, jest to chyba najciekawsze wydawnictwo białogardzkiego projektu. Nie wiem czy to kwestia dość wątłego poprzednika "Orła", czyli "Occupartii" czy może po prostu absolutnie równego poziomu i pójścia w stronę klimatu niż aranżacyjnej akrobatyki. Tak czy inaczej, "Orzeł" po prostu mi się podoba. W gruncie rzeczy, Marcin Bachtiak buduje stopniowo nastrój używając raczej prostych, choć nader plastycznych środków. Słuchając pierwszej z niezatytułowanych kompozycji można się naprawdę poczuć niczym zanużeni w wodzie żołnierze. Pojedyncze dżwięki dochodzą z oddali, jakby z powierzchni wody. Cold Fusion postawił także na oszczędne użycie sampli (numer 4) czy suchego rytmu (fragment 3 czy 6). Efekt to świetnia ilustracyjna muzyka, której 'militarność' objawia się bardziej podskórnie niż za pomocą marszowych bębnów i wypowiedzi pewnego pana z wąsikiem.

Ten ilustracyjny charakter "ORP Orzeł" został dostrzeżony przez Holenderski Instytut Filmowy. Muzyka z czwartego krążka Cold Fusion ozdobi bowiem film dokumentalny opowiadający historię... okrętu podwodnego Orzeł. I kto by pomyślał? Polak potrafi ... prawie wszystko. Powtórzę jeszcze raz, dla mnie (razem z "Report", którego reedycja na regularnym CD w przyszłym roku) najlepszy materiał białogardzkiego projektu.

P.S. Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
1) Tym razem świetną okładkę Michała Karcza. Może ktoś pamięta moje pastwienie się nad coverem Lingua Fungi? Zdania nie zmieniam, ale front i tył "Orła" są świetnie wystylizowane na stare, wojenne fotografie.
2) Do pierwszego nakładu dołączona jest płytka z czterema kolejnymi, naprawdę znakomitymi kompozycjami. Dla mnie powinny być częścią podstawowego krążka. Spieszcie się więc, bo naprawdę warto.

-- [orwell] [19 września 2006]



ostatnie recenzje autora:
Nordvargr - Pyrrhula -- [23 grudnia 2008]
Sagittarius - Songs From the Ivory Tower -- [23 grudnia 2008]
Alex Tiuniaev - I Knew Her -- [23 grudnia 2008]
Naevus - Silent Life -- [7 grudnia 2008]
Frozen Faces - Broken Sounds of a Dying Culture -- [7 grudnia 2008]
  więcej...



inne recenzje Cold Fusion:
Cold Fusion - Occupatria -- lewy [12 lutego 2006]
Cold Fusion - Report -- lewy [26 grudnia 2005]
Cold Fusion vs Rukkanor - Silk Road -- Adam T. Witczak [1 marca 2012]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.01 s.