¤ Carbon Based Lifeforms - World of Sleepers ¤



Ultimae 2006
CBL:strona oficjalna

Ocena:
4.5

12. Abiogenesis, 13. Vortex, 14. Photosynthesis, 15. Set Theory, 16. Gryning, 17. Transmission / Intermission,18. World of Sleepers,19. Proton / Electron, 20. Erractic Patterns, 21. Flytta Dig, 22. Betula Pendula


Carbon Based Lifeforms to dość uznany już w Europie duet ze Szwecji. Trzy lata temu wydali dobrze przyjęty album "Hydrophonic Garden". Tym razem byłem zgodny z większością recenzentów wychwalających ich debiut, co jest rzadkością bo zazwyczaj nie zgadzam się nawet z własną żoną, a co dopiero obcymi, przekupionymi płytami, koncertami, gadżetami i innymi dobrami - recenzentami :-)

Space ambient, to taka hybryda, której zbytnio nie szanowałem bo zawsze przypominała mi tandetne filmy sci-fi. Płynące dźwięki analogowych syntezatorów może i są słodkie, możliwe że też uspokajajace, może to i esencja stylu zwanego ambient. Mnie to nigdy nie przekonywało, jak nigdy nie przekona mnie do siebie żaden kartofel; sfermentowany czy polityczny. Kwestia estetyki. Carbon Based Lifeforms potrafili jednak stanąć po środku, niezbyt narzucając swoje 'miodne' dźwięki na uszy. Debiutancka płyta miała swoje przebłyski, słychać było, że Szwedzi mają talent do kompozycji i udowodnili, że 'space ambient' w wykonaniu mroźnych potomków Wikingów nie musi być wcale tandetny.

"World of Sleepers" to kontynuacja debiutanckiej płyty, nie tylko muzycznie ale nawet jeśli chodzi o porządek utworów, tzn. ta nowa zaczyna sie od utworu 12, gdyż debiut kończył się na 11.
To muzyka na coraz wyższym poziomie, muzyka w której bardzo wiele się wydarza, co bardzo ważne: jest nadzieja, że się jeszcze sporo wydarzy. Ta nadzieja nie ustępuje po pierwszym, trzecim, piątym wysłuchaniu. Więcej w porównaniu z debiutem jest rytmu; mądrego, stonowanego, niezbyt narzucającego się tempa, więcej ciepłych (acz pokręconych) dźwięków, rozbudowanych kompozycji, w kilku utworach pojawia się kobiecy wokal.

Ta płyta, choć ma prawie osiemdziesiąt minut, sprawia wrażenie krótkiego, szczęśliwego i przyjemnego snu, takiego który za rzadko się zdarza, a po przebudzeniu żałujemy, że to nie jest rzeczywistość. Piękna płyta, zawieszona gdzieś między jawą a snem, między realnym życiem, a jego wyobrażeniem, między marzeniami a smutną teraźniejszością.

PS. Mroźny relaks (chillout?) dla wszystkich, a szczególnie dla fanów Aes Dana, Solar Fields, Aural Planet, Shpongle, wczesnego Future Sound of London, etc.
Majstersztyk to utwór 3: "Photosynthesis"

-- r@ [23 stycznia 2007]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...



inne recenzje Carbon Based Lifeforms:
Carbon Based Lifeforms - Hydroponic Garden -- eliks [7 lipca 2005]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.021 s.