¤ Rabia Sorda - Metodos del Caos ¤



Out of Line 2006

Ocena:
4

1. Los Métodos, 2. Walking on Nails, 3. Save Me From My Curse, 4. What U Get Is What U See, 5. Voices at 4 A.M., 6. Misery, 7. The Shape of a Name, 8. Methods of Chaos, 9. Breaking Through, 10. Insurrection, 11. Our Land, 12. Cantos de Violencia, 13. El Caos


Racso ma swoje Dulce Liquido, więc przyszedł czas na solowe dokonania drugiej połowy Hocico. Erk dopiero niedawno znalazł dość czasu, aby wydać coś pod szyldem Rabia Sorda, a póki co, to jego kuzyn ma wciąż przewagę jednej płyty. Aczkolwiek Rabia Sorda bardziej przypasowała mi niż Dulce Liquido. A już na pewno bardziej niż ostatnia studyjna płyta Hocico - "Wrack & Ruin". I tak jak wszędzie piszą: to nie jest klon Hocico!! Już zapowiadający singiel "Save Me From My Curse" był kawałkiem o niebo lepszym od choćby "Born to Be (hated)" i od początku znalazł się w moim prywatnym zestawie często słuchanych kawałków.
Cała płyta dość długa - ponad sześćdziesiąt jeden minut. Gdyby to było Dulce Liquido, to napisałbym, że za długa, że nie wytrzymałem takiej dawki hałasu:) Ale Erk kombinuje znacznie ciekawiej. Używa mniej przesterów jeśli chodzi o wokal i to chyba jest zasadnicza zmiana w stosunku do Hocico. Jego głos jest jeszcze bardziej zadziorny, taki punkowski. A w "Methods of Chaos" jest całkowicie 'czysty - takiej chwili w Hocico nigdy nie doświadczyliśmy i pewnie nie doświadczymy. Absolutnym 'hitem' tej płyty jest "Insirrection", gdzie jest wokalna 'pomoc' (trudna do wychwycenia:) Pontusa Stalberga ze Spetsnaz - wspaniały EBM. Utwór ten jednak odbiega od reszty, która to jest czystym elektro, ale zarazem inna od Hocico. Brudniejsza, bardziej 'rockowa', niż harshowa. Chwilami są elementy folkloru ("What U Get Is What U See"), pojawiają się zsamplowane (lub nie) gitary. Czy to jest lepsze od macierzystego projektu? Nie da się tego stwierdzić jednoznacznie, aczkolwiek po "Wrack & Ruin" nie mam zbyt dobrego zdania o duecie (co innego koncerty, te mogę słuchać i oglądać non-stop), więc może przydałby się taki old-school'owy powiew świeżości? Rzeczywistość pewnie jednak będzie taka, że wyjdzie całkiem niezła płyta, nieodbiegająca jednak od standardu (w pozytywnym sensie), Racso wyda kolejną porcje przyjemnego hałasu spod znaku Dulce Liquido, a Rabia Sorda pójdzie w odstawkę... W każdym razie bardzo pozytywne zaskoczenie. Najlepsze: nr 2, nr 3, nr 4, nr 5, nr 10, nr 12.

-- mike [7 kwietnia 2007]




ostatnie recenzje autora:
Pouppée Fabrikk - The Dirt -- [5 czerwca 2013]
Evils Toy - Organics -- [8 kwietnia 2013]
AD:Key - Astrogator -- [8 kwietnia 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [8 kwietnia 2013]
And One - S.T.O.P. -- [13 lipca 2012]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.011 s.