¤ Hecker, Tim - Radio Amor ¤



Mille Plateaux / Alien8
2003 / 2007

Ocena:
4

1. Song of The Highwire Shrimper, 2. (They Call Me) Jimmy, 3. Spectral, 4. I'm Transmitting Tonight, 5. 7000 Miles, 6. Shipyards of la Ceiba, 7. Careless Whispers, 8. The Star Compass, 9. Azure Azure, 10. Trade Winds, White Heat


Pozytywny odzew na ubiegłoroczną rewelację pod postacią "Harmonics in Ultraviolet" zaskoczył nawet samego Tima Heckera, który najwyraźniej postanowił przypomnieć że takie ambienty to on już wycinał na wydanym trzy lata wcześniej "Radio Amor". Owa świetna płyta pochodzi z czasów powoli blaknącego Mille Plateaux, które z długosezonowej rewelacji zaczęło się przejadać i ergo ustępować miejsca nowym ambientom rozpowszechnianym chociażby przez rewelacyjnie odrodzone Kranky czy wciąż atrakcyjny Kompakt. Po latach w zupełnie niezmienionej formie "Radio Amor" wznawia Alien8 i kolejne wielkie zaskoczenie - niezauważona wcześniej płyta wzbudza entuzjazm równy "Harmonics..." i to nie bez powodu - podejście Heckera do dźwiękowego tworzywa godne jest pozazdroszczenia, jako że przez całą rozciągłość tego krążka najnormalniej w świecie zadziwia słuchacza, atakując czymś w rodzaju starych ambientalnych pryncypiów podanych nowoczesnymi środkami. Niewątpliwie słychać tu wpływ Mille, i ich obsesyjne wręcz uwielbienie dla skwierczących mikro-wyładowań, lecz mówienie o glitchu byłoby tu po prostu przeinaczeniem. "Radio Amor" to przede wszystkim profesjonalne i nienachalne wykorzystanie dobrodziejstw loopowania i przetwarzania prostych odgłosów do postaci czasoprzestrzennych uwięzień estetyki chwili w wielominutowych kompozycjach. Zaprezentowane tu pasaże są witalne i dynamiczne w sobie, lecz ani na chwilę nie wprowadzają tak niepożądanego w tego typu ambiencie ruchu lub rytmu. Jednocześnie, obracające się wokół głowy rzeczywistości są narkotycznie wręcz zajmujące - mowy tu nie ma o usypiających, wielogodzinnych dronach, których sens nawet w mojej otwartej na dźwięki głowie wymaga uaktualnienia; Hecker stosuje ekstatykę chwili, wyłapując z dźwiękoprzestrzeni momenty zadumy, zastanowienia, zdziwienia, obserwacji zmieniającego się nie do poznania krajobrazu. Bohater 'American Beauty' z fascynacją obserwował latającą na wietrze torebkę foliową - u Heckera na wietrze unosi się absolutnie wszystko, roszuje, zmienia kształty i odcienie, równie niepostrzeżenie co spadająca temperatura czy rosnąca trawa. To co uważam za jego wielki sukces, to symbiotyczna równowaga klimatów, jasnych i ciemnych, ciszy i hałasowania, zadumy i ekscytacji, zmemłanych do postaci filmu przeznaczonego tylko dla Twoich oczu, tylko przez Ciebie rozumianego. Doskonały ambient - sformułowany zgodnie z duchem czasu, hołdujący tradycji, lecz brzmiący świeżo i nowocześnie. Polecam, i chociaż to tylko reedycja to wciąż umieszczam na liście najważniejszych w tym roku.

-- eliks [13 listopada 2007]



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Hecker, Tim:
Hecker, Tim - An Imaginary Country -- eliks [10 sierpnia 2009]
Hecker, Tim - Atlas -- nothinger [22 maja 2008]
Hecker, Tim - Harmony in Ultraviolet -- eliks [4 lutego 2007]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.013 s.