¤ Talvekoidik - Silent Reflections  ¤



Brume 2007
Talvekoidik My Space

Ocena:
4

1. Such a Perfect Day, 2. Concealed Longings, 3. Rough Baltic Shore, 4. Eismeer, 5. The Moebius Strip, 6. Sandstorm, 7. Goodbye of the Certainty, 8. Silent Reflections, 9. Power of Eclecticism, 10. The Cliff, 11. Eismeer (lomonossow ridge mix by Heimstatt Yipotash), 12. Atlas (shrugged mix by Fragment King), 13. Eismeer (synthetic coldness mix by 16Pad Noiseterrorist)


Francuska wytwórnia Brume, której współzałożycielem jest Gwenn Trémorin (z projektu Flint Glass) nie jest zbyt płodna. Dwie, góra trzy płyty rocznie to nie jest liczba oszałamiająca, a nawet budząca zachwyt i ludzką (skrywaną, tłumioną, wstydliwą) zazdrość. Jednak prawie wszystkie propozycje z ich katalogu są reprezentatywne dla nowej fali postindustrialu, dark ambientu i eksperymentalnej elektroniki. Nie dość, że reprezentatywne, to jeszcze dobre. Nie są produktywni, ale są kreatywni, więc prawie wszystkie ich tytuły zasługują na uwagę, recenzję czy wzmiankę na postindustry.org
Nazwa projektu Talvekoidik dziwaczna (po estońsku 'mglisty'), muzyka też bywa jak najbardziej dziwaczna. Człowiek, który za tą płytą stoi to niejaki Kai Christian Hahnewald - połowa techno industrialnej grupy (made in Germany) S.K.E.T.. Nie spodziewałem się, że facet potrafi robić tak mroczne, interesujące i wciągające utwory, których na próżno szukać w projekcie technoindustrialnym. Co dla mnie ważne, to jest dużo bardziej skomplikowana muzyka, ale także dużo bardziej współczesna, różnorodna i (last but not least) postmodernistyczna (wiem, kretyńskie słowo, taki wytrych do niczego, ale ładnie brzmi). Wymagająca pewnego wewnętrznego skupienia, ale też dająca inne doznania.
Eksperymenty elektroniczne, elementy muzyki klasycznej, skandynawski/bałtycki/arabski folk, orkiestralne sample, połamane bity, no i na okrasę chwytliwe melodie. Na mnie to zawsze działało.
Już pierwszy, siedmiominutowy "Such a Perfect Day" wprowadza idealnie w klimat i nastrój tej płyty. Później już tak dobrze nie jest, pianino potrafi się zapętlić, a pod koniec patos staje się natrętny i budowany zbyt prostymi sposobami. Ale te oryginalne, regionalne, folkowe elementy i dobre aranżacje ratują całość.
To pozycja obowiązkowa dla fanów Gridlocka, Beefcake, Photophob, C.H. District, OTX, Architecta i wszelakiej innej 'dziwnej', mrocznej elektroniki. I nie ma co się zrażać po pierwszym wysłuchaniu, nie ma co kruszyć kopii, że to momentami naiwna muzyka. Facet gra od serca, wkłada w to dużo wysiłku, do tego ma niewątpliwy talent. Dla mnie jedna z ciekawszych płyt tego roku w mrocznej elektronice.

-- r@ [3 grudnia 2007]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.01 s.