¤ Agnivolok - Sculptor / Cherries ¤



The Eastern Front 2006

strona www Agnivolok

CD 1: 1. Heart of Stone, 2. Close, 3. Sculptor, 4. Far Away, 5. Angels (bonus), 6. Penance; CD 2: 1. Under a Cherry-Tree, 2. The Golden Skull, 3. Near Life Experience, 4. Don't Leave Me, 5. Sambation, 6. Henbane, 7. Under a Cherry-Tree, With Cherries and the Golden Skull


Jakiś czas temu nakładem izraelskiego The Eastern Front ukazały się dwie płyty wcześniej nieznanej mi Very Agnivolok - rosyjskiej malarki i wokalistki inspirującej się realizmem magicznym i folklorem swojego kraju. "Sculptor" to reedycja materiału z 2002 roku wydanego pierwotnie jedynie na winylu, "Cherries" to drugi pełnowymiarowy premierowy materiał. Oba mocno eksperymentalne, co dość nietypowe na mrocznej scenie. Vera gra bowiem piosenki bliskie neofolkowej tradycji w aranżacjach zahaczających nieco o leśny ezoteryzm In Gowan Ring, czyli dużo fletu, akordeonu i instrumentów smyczkowych. Ale zanurza je w post-industrialnym, mechanicznych ambiencie, często bliskim jednostajnym dronom. Nad tymi dwoma światami króluje jeszcze senno-zamyślony wokal Very.

"Sculptor" przynosi jeszcze mocno surowy materiał, chwilami brzmiący jakby powstał od niechcenia, został wręcz ukradkiem zarejestrowany. W połowie wypełniają go oniryczne piosenki, natomiast druga część to długa, 23-minutowa, kakofoniczna kompozycja na wiolonczelę i elektronikę "Penance" bliska dokonaniom spod znaku Warszawskiej Jesieni. Pierwsze 'skrzypce' gra tutaj Igor Krutogolov z m.in. Chaos as Shelter, który wspomaga Verę w jej nagraniach.

Na "Cherries", która stanowi wyraźną kontynuację "Sculptor", nie widać już tak jaskrawego podziału. Są tutaj również instrumentalne eksperymenty (otwierające "Under a Cherry Tree" i zamykające "Under a Cherry Tree, With Cherries and the Golden Skull" stanowiące swego rodzaju klamrę). Część piosenkowa została mocniej dopracowana: pojawia się więcej akordeonu, drumla, dźwięki katarynki. Kompozycje rozwijają się powolutku, jakby ignorując czas rzeczywisty. Jest w nich zarówno coś z religijnego uniesienia, jak i knajpianego klezmerstwa.

W twórczości Very Agnivolok jest coś osobliwego. Jakaś magia, której, jak dotąd, nikomu nie udało się okiełznać. Nie sądzę, że znajdzie dużo zrozumienia we współczesnym świecie, gdyż jej twórczość zdaje się istnieć poza nim i nie daje się wrzucić do żadnej szufladki. Paradoksalnie, to jest właśnie to, co u niej mi się najbardziej podoba.

'Sculptor' - *** 1/2
'Cherries' - ****

-- [orwell] [3 lutego 2008]



ostatnie recenzje autora:
Nordvargr - Pyrrhula -- [23 grudnia 2008]
Sagittarius - Songs From the Ivory Tower -- [23 grudnia 2008]
Alex Tiuniaev - I Knew Her -- [23 grudnia 2008]
Naevus - Silent Life -- [7 grudnia 2008]
Frozen Faces - Broken Sounds of a Dying Culture -- [7 grudnia 2008]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.015 s.