¤ Inner Vision Laboratory - Insane Reality ¤



War Office Propaganda
2007

Ocena:
4

1. Farewell Quiet Land, 2. Welcome to the Magnificent Word, 3. Come, Join the Race, 4. Panorama, 5. Fading Hope, 6. Insane Reality, 7. ...And You Call This a Civilization, 8. Age of Progression, End of Reason, 9. Apocalypse.


Rok temu firma War Office Propaganda wydała pierwszą oficjalną płytę projektu Inner Vision Laboratory zatytułowaną "Insane Reality". Słowa 'oficjalną' użyłem nie bez przyczyny, gdyż wcześniej I.V.L. zarejestrowało dwa albumy i jedną epkę oraz umieściło kilka utworów na kompilacjach (wszystko to jest dostępne na stronie myspace projektu). Mnie jednak do zeszłego miesiąca formacja ta nie była w ogóle znana, a spotkanie z tą muzyką zawdzięczam naszemu naczelnemu, w którego ręce trafiła płyta.
Za nazwą Inner Vision Laboratory kryje się, osobiście mi nieznany Karol Skrzypiec, muzyk, który ma własną wizję muzycznej drogi. I chwała mu za to.
To, czego można posłuchać na "Insane Reality" nie przypomina mi ani muzycznie ani brzmieniowo niczego znanego. Choć przyznać muszę szczerze, że ciągle mam wrażenie, że coś podobnego już kiedyś słyszałem. Ale może to po prostu muzyczne deja vu. :-)
W założeniu autora muzyki, album ten miał być wizją XXI wieku, oraz cyniczną opowieścią o człowieku, jego ideałach, egoizmie, chorej rywalizacji, codziennej rutynie, straconym pięknie itd., itd.. Być może takie skojarzenia wywołuje w kimś ta muzyka. Jednak nie we mnie.
Dla mnie jest to dobrze "skrojony", depresyjny, ale melodyjny industrial, pełen chrzęstów, odgłosów codziennego życia i pracujących mechanizmów. Ta muzyka ma w sobie niesamowitego "doła" i klimat szaleństwa, jaki tkwi często w zwyczajnych z pozoru wydarzeniach. Wspaniale nadawałaby się jako soundtrack do "pokręconego" i mrocznego filmu. Największe wrażenie robią na mnie utwory "Fading Hope" i "Insane Reality", oraz dysonansowe połączenie utworu pierwszego z drugim. Ale i reszcie też niczego nie brakuje.
Dlatego z czystym sumieniem polecam tę płytę wszystkim tym, którzy szukają czegoś więcej niż dark ambientowe, monotonne granie czy noisowo-mechaniczne chrzęsty.
Oby kolejna płyta I.V.L. była jeszcze lepsza, a tę stawiam na półce pomiędzy Elhaz - "The Black Flames" i Shine - "In the Centre".

-- Zbyszek Szczesiak [2 kwietnia 2008]



ostatnie recenzje autora:
Llovespell - Every Song Is a Llovesong -- [2 kwietnia 2008]
Antlers Mulm - Of Withered Sparks -- [17 lutego 2008]
Disharmony - Malignant Shields -- [28 listopada 2007]
Cyborg Attack - Stoerf***tor -- [10 września 2006]
Schyzzo.Com - Interfear's Network -- [24 maja 2006]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.01 s.