¤ Dernière Volonté - Devant Le Miroir ¤



Hau Ruck!
2006

Ocena:
4

1. Prends Ma Main, 2. Au Travers Des Lauriers, 3. Nos Chairs, 4. L'Eau Pure, 5. Douce Hirondelle, 6. Cran D'Arrêt, 7. La Nuit Revient, 8. Mes Faiblesses, 9. L'Ombre Des Réverbères, 10. Verbes Fragiles, 11. La Joie Devant La Mort, 12. Maître De Ma Peau...


Progres w muzyce to cel sam w sobie. Artystycznym spełnieniem jest dla wielu twórców pokazać jak nieszablonowymi są muzykami, jak wiele trendów i stylów ich interesuje, i jak bardzo są w stanie owe style pogodzić. W niezbyt zrozumiały sposób próbuje się przekonać nas słuchaczy, dlaczego jeszcze rok temu graliśmy trip-hop, aby póżniej na koncercie zaserwować najzwyklejszy grubo siekany hard-house, lub też dlaczego będąc królami współczesnego synth-popu, za chwilę oddaliśmy się fali popularności indie rocka. Przykładów można mnożyć, podobnie jak opinie i reakcje na ich temat. Przypuszczam zatem, że i przypadek ostatniej płyty Dernière Volonté może w pewien sposób zaskoczyć słuchacza, który spodziewając się martyrologicznych bębnów i sekutniczych śpiewów otrzymuje bardzo zaawansowaną w swoim stadium rozwoju poczwarkę synth-military-popu pochodzącego z neofolku. Nie ma wątpliwości, że taki kurs jest owocem wpływu Pierre'a P., który towarzyszy Geoffrey'owi D. na kolejnej już płycie. Samo Dernière Volonté już wcześniej zdradzało pewne tendencje ku bardziej tanecznym, regularnym rytmom (np. na "Les Blessures De L'Ombre"), jednak nigdy do tej pory nie mówiliśmy o tak dalekim rozdwojeniu stylowym, jaki zaobserwować możemy właśnie na "Devant Le Miroir".

Te elementy muzyki Dernière Volonté, które do tej pory jawiły się jako śmiertelnie poważne, ponure, melancholijne, a nawet pompatyczne, od teraz można traktować jako całkiem energetyczną mieszankę francuskojęzycznego wyrafinowania z przyciężkim acz skocznym rytmem przebojowości. Nie oznacza to oczywiście, że Geoffrey zrezygnował z powabów neofolku i martial - wprost przeciwnie, gitarki i bębenki wciąż pozostają gdzie być powinny, wraz z charakterystyczną atmosferą wiecu pionierów. Jednakże wszelkie atuty jakimi do tej pory raczyło nas Dernière Volonté zaczynają być tłumaczone na język bardziej piosenkowy, radośniejszy, rytmiczny, po prostu przebojowy. I chwała mu za to, gdyż udane ruszenie z posad tak konserwatywnych obszarów jak neofolk czy martial to profeska najwyższej klasy. No i słucha się tego naprawdę przyjemnie, pod warunkiem jednakże, że ktoś toleruje oba klimaty, i nie odstrasza go cokolwiek propagandowa estetyka i poetyka realiów w jaki wchodzi uruchamiając Dernière Volonté.

-- eliks [16 czerwca 2008]



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Dernière Volonté:
Dernière Volonté - Commemoration -- lewy [29 grudnia 2004]
Dernière Volonté - Les Blessures De L'Ombre -- lewy [26 kwietnia 2004]
Dernière Volonté - Ou Tu Iras -- diz [10 października 2004]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.985 s.