¤ Synthetic Dream Foundation - Behind the Gates of Horn and Ivory ¤



Mythical 2008

Ocena:
3

1. They Who Breathe Darkness, 2. O' Dead Armoured Sky, 3. Eine Dunkle Sphärische Widerstand, 4. Eternity's Poisoned Drapes, 5. Among the Angels' Debri, 6. Eine Schöne Ruine, 7. Formless Beasts, 8. Hammers out of the Unutterable Palace, 9. Construction of the Underworld


Nie oceniaj bliźniego swego poprzez jego wygląd zewnętrzny, to stara wersja dobego wychowania. Nie oceniaj płyt poprzez pierwszy impuls mózgowy, to moja wersja dobrego wychowania. Łatwo powiedzieć, ale jak zobaczyłem digipack Synthetic Dream Foundation, to miałem ochotę wyrzucić go przez okno, a na pewno nie miałem ochoty wrzucić go do odtwarzacza. Nie ukrywam, od pierwszego wejrzenia dworowałem sobie z tej tandetnej improwizacji, heavymetalowogotyckiej nadbudowy. I to z dalekiej i coraz bardziej odległej Ameryki. Okładka przypominajaca najgorsze wzorce designu dance techno rave z końcówki lat 80-tych i jeszcze bardziej kiczowate okładki grup heavy metal z lat 90-tych. Tandeta bez dwóch zdań, nawet bez jednego. Róż, elfy, nimfy, jak facet jeszcze wymyślił całą muzykę na tej płycie to mamy porażkę roku, może nawet nieporozumienie 10-lecia - tak pomyślałem.

Po miesiącu wreszcie wrzuciłem w aucie do posłuchania mając nadzieję, że będzie to jednorazowe wysłuchanie, bardziej kurtuazja skoro facet wysyła mi płytę z USA (inna sprawa, że teraz w Ameryce wszystko jest tak tanie, że płytę wydać i porozsyłać może prawie każdy (monter radioodtwarzaczy w samochodach zapewne również).

Po pierwszym wysłuchaniu okazało się jednak, że to całkiem niezła produkcja. Mocne techno beaty, orkiestralne sample, mocny syntetyczny podkład i charakterystyczny dla dark electro wokal. Może nie jest to rewolucyjna, powalająca na ziemię płyta, ale naprawdę w tym roku miałem nieszczęście wysłuchać juz z tego gatunku prawdziwe gnioty, straceńcze szarże ułańskie mało utalentowanych grajków, tandetne zapychacze czasu. Facet jest młody, debiutuje (z tym debiutem to też nie do końca, bo Brett Branning ma za soba już kilka demówek, cdrów, plików mp3), może nas jeszcze zaskoczyć.
Najbliżej według moich schematów myślowych grupie do takich płyt i wykonawców jak Velvet Acid Christ (z czasów "Twisted Though Generator"), starszych płyt Negative Format, ostatnich płyt Hocico i całej twórczości mało znanego w Polsce projektu techno-industrialnego - Xenomorph.
PS. Nie napiszę, że to muzyka do samochodu, bo to "oczywista oczywistość". Pół gwiazdki mniej za okładkę.

-- r@ [29 października 2008]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.022 s.