¤ Ladytron - Velocifero ¤



Major Records
2008

Ocena:
4.5



1. Black Cat, 2. Ghosts, 3. I'm Not Scared, 4. Runaway, 5. Season of Illusions, 6. Burning Up, 7. Kletva, 8. They Gave You a Heart, They Gave You a Name, 9. Predict the Day, 10. The Lovers, 11. Deep Blue, 12. Tomorrow, 13. Versus


Ostatnią płytę angielsko-bułgarskich elfów electro-popu próbuję ubrać w słowa już od czerwca, chociaż dzięki dyskretnemu urokowi globalnej sieci miałem sposobność usłyszeć ją jeszcze wcześniej. Ów opór z mojej strony świadczy o wielu istotnych czynnikach; jako duży sympatyk Ladytron, zespołu który obserwuję na bieżąco od czasu ich debiutu, potrzebuję czasu aby do krążka podejść obiektywnie i bez wtrącania cytatów z ich urokliwych acz nieskomplikowanych piosenek. Po drugie, skrajnie odmienne emocje jakie budzi "Velocifero" zarówno wśród nadętej krytyki jak i nadętych słuchaczy budzą we mnie potrzebę przyswajania tej płyty co rano, przy goleniu, śniadaniu i sprzątaniu kocich kuwet, tak aby usłyszeć w niej te wszystkie rażące wady, od których stali bywalcy depotek tracą smak w ustach. Po trzecie, polska edycja płyty opatrzona jest naszym znaczkiem w ramach tzw. patronatu medialnego, a mój organizm na tego podobne zabiegi zwykle reaguje obronnie. Zresztą, po takim wstępie i tak nikogo nie przekonam że album autentycznie mi się podoba.

Krzyczeć 'Zaa-jee-biss-tee!' chce mi się jeszcze zanim Mira Aroyo otworzy usta w "Black Cat", a zaraz za nią Helen Marnie w wybitnie niewybrednym acz po mamoniowatemu wkręcającym "Ghosts". Te dwa kawałki w zasadzie wystarczą, aby wyobrazić sobię resztę płyty, na którą składają się wspomniane wyżej urokliwe piosenki podszyte electro-bitem z dobrych reklam i liryką klubowego niepokoju, takiego w czerni, brokacie, i ze szklanką dobrego białego ruska. Każda z tych piosenek to absolutny hicior, prosty acz zaraźliwy, odrestaurowujący tamtą estetykę bliskich spotkań z absolutem pop-science-fiction na naszą własną, dorosłą, współczesną kosmo-retro-intro-outro modę. Jest czad, jest gitara i perkusja, jest coś więcej niż tylko głaskanie klawiszy i neo-romans w czasach komputeryzacji. Każdy z kolejnych utworów jest nie tylko wspomnieniowo-progresywną krotochwilą na temat starych gier i videoklipów upstrzonych w matplanetyczne znaki, ale przede wszystkim odnalezieniem w tej metodzie zupełnie nowego, i jakże pociągającego, dziedzictwa Aleji Gwiazd. I jest to piękna, naturalna konsekwencja po olśniewającym "Witching Hour".

Minusów w tej sielance nie mogę się jednakże nie dopatrzeć. Chodzi przede wszystkim o brak głębszego 'flow' płyty jako całości. To po prostu ciąg kawałków, których nomen omen atutem jest wzajemne podobieństwo; ale to samo można zarzucić połowie moich ulubionych albumów. Gorsza sprawa, że chociaż kolejne kawałki są bardzo równe, to jednak nie jest to równia zmierzająca ku doskonałości. "Ghosts" jako singiel pilotujący jest wyborem mniejszego zła, a "Runaway" jako singiel rozwijający to zupełna pomyłka. Teksty angielskie znacząco podupadły, bułgarskie są nadal bułgarskie, a zbyt nachalna eksploatacja fraz refrenowych to ból dla głowy. Na szczęście krążek ma mnóstwo ukrytych atutów - "Black Cat" to idealny opener, z pokaźnym basem i falą dźwięku na sam początek, "Tomorrow" to skarb dla wyobraźni i ciała i już wiadomo że będzie trzecim singlem, "I'm Not Scared", choć nie okazał się być coverem Pet Shop Boys i tak wypada bardzo dobrze, no i jest jeszcze "Versus" nareszcie z męskim wokalem. Także do usłyszenia i pomachania.

-- eliks [16 stycznia 2009]


Tomorrow (official video)



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Ladytron:
Ladytron - 604 -- eliks [12 stycznia 2004]
Ladytron - Light & Magic -- eliks [8 grudnia 2006]
Ladytron - The Witching Hour -- eliks [6 kwietnia 2008]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.017 s.