¤ Triple Tree, The - Ghosts ¤



Cold Spring Records

Ocena:
4.5

1. Ghosts - Prologue, 2. Three Crowns, 3. The Stalls, 4. The Mezzotint, 5. Mrs. Mothersole, 6. The Ash Tree, 7. The Malice of Inanimate Objects, 8. There Was an Old Man Dwelt by a Churchyard, 9. Lost Hearts, 10. Oh, Whistle & I'll Come to You, 11. Black Crusade, 12. Casting the Runes, 13. The Ghosts of England


You may see us at the corner of your eye
In a photograph as the pages fly by
O we sleep a while in chalk sand and clay
When we flit between the night and day


Cold Spring Records zdarzało się wydawać płyty przeciętne. Nie ma co jednak narzekać, bo oto pojawiło się The Triple Tree.

TTT to już kolejny w ostatnich miesiącach prezent od Tony'ego Wakeforda i spółki. Po znakomitym albumie Grey Force Wakeford, utalentowany angol atakuje w tandemie z Andrew Kingiem i licznymi personami, które na "Ghosts" pojawiają się gościnnie. Wśród tej świty znajdują się nazwiska mówiące wiele (choćby John Murphy, Renee Rosen czy Kris Force), jak i te mówiące nieco mniej (Autumn Grieve, Guy Harries, Mercy Liao). Nie zmienia to faktu, że "Duchy" to kolejny bardzo dobry krążek z udziałem założyciela Sol Invictus.

Dziewięć współtworzących tę płytę osób - niezła to zaiste orkiestra - ani na moment nie zakłóca jej całościowego charakteru, który podporządkowany jest dźwiękowemu i wizualnemu (o tym za moment) hołdowi dla twórczości M. R. James'a - dziewiętnastowiecznego autora tzw. ghost stories. Niech was więc nie zdziwi, że co jakiś czas usłyszycie szept zbłąkanego widma na zimnym angielskim wrzosowisku. Widzieliście ekranizację Tajemniczego Ogrodu lub, tu nieco z innej beczki, dreszczowiec Inni? Taka jest ta płyta. Oprócz klimatów wprost z wiktoriańskich posiadłości, znalazło się na "Ghosts" miejsce dla cytatów z nowotestamentowych apokryfów. To kolejny ukłon w stronę Jamesa i jego licznych pasji.

Koncept przyświecający płycie wspaniale ilustruje grafika w stylu vintage - zdjęcia w sepii, dr Wakeford we fraku, wielebny King z koloratką w swojej domowej bibliotece, Madame Force z zaskakującą warstwą pudru na twarzy. Poczucie humoru nikogo na szczęście nie opuściło.

A co w sensie dosłownym wylewa się z głośników przy odsłuchu tej płyty? Jest to kolejny, wywarzony przez doświadczonych w temacie bardów, trudny do zaszufladkowania postindustrialny koktajl z elementami neoklasyki, psychodelii i folku. Mi w zupełności wystarczy, że uzależnia. Jedyny ryzykowny skutek uboczny obcowania z "Ghosts" to zapewne efekt odrealnienia, który towarzyszy jeszcze jakiś czas po przeminięciu tych pięćdziesięciu ośmiu minut. Kto jednak nie pragnie przenieść się czasem w inną niż nasza rzeczywistość?

-- Gottvater [23 lutego 2009]



ostatnie recenzje autora:
Schmerz - Old School Misanthropy -- [23 marca 2009]
Nekyia - Slowmotion Downhells -- [23 marca 2009]
Aghast - Hexerei Im Zwielicht Der Finsternis -- [23 marca 2009]
Sleep Research Facility - Deep Frieze -- [23 lutego 2009]
Soil Bleeds Black, The - Alchemie -- [8 stycznia 2009]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.061 s.