¤ Current 93 - Aleph at Hallucinatory Mountain ¤



Coptic Cat
2009

Ocena:
4



1. Invocation of Almost, 2. Poppyskins, 3. On Docetic Mountain, 4. 26 April 2007, 5. Aleph Is the Butterfly Net, 6. Not Because the Fox Barks, 7. UrShadow, 8. As Real As Rainbows


David Tibet lubi zaskakiwać. Nie trzeba znać na wylot obszernej dyskografii Current 93, aby wiedzieć w jak dalekim stopniu projekt ten potrafi dopasować swój kształt do aktualnej temperatury mózgu swojego pana i władcy. A ta potrafi cuda - od alchemicznych industrialnych szaleństw, przez dyktowane obcymi mocami proroctwa i zbawcze zaklęcia, aż po smutne ballady o śmierci i przysłowiowym 'jest mi niedobrze'. Tibet zmienia przyjaciół i instrumenty którymi ci władają; jako natchniony kreator, dostosowuje środki do obrazów jakie objawiły się mu we śnie - buduje góry, maluje księżyce i wykrawa im twarze - po czym za ich pośrednictwem rozmawia z zaświatami i relacjonuje to nam, słuchaczom. Język owych rozmów jest dla osób trzecich niepojęty - możemy to lubić, możemy widzieć w tym geniusz, lub też zgoła nie - pojąć zapewne nigdy się tego nie uda; zresztą nie ma takiej potrzeby.

Tibet już wielokrotnie udowadniał, że jego wizje, choćby te najbardziej szalone, znajdują poklask wśród wiernych mu dusz i umysłów, czytających jego słowa jako wykładnię rzeczywistości sennej, niewidzialnej, o sakralnej woni i metaforycznych obwodach. Owe wersety i strumienie świadomości wydają się na tyle plastyczne i leksykalnie kolorowe, aby skutecznie zbudować całkiem nowy sens lub choćby wizualną reprezentację w głowach słuchającej go gawiedzi, bez względu na to co autor miał na myśli, i co tak naprawdę znaczą te wszystkie symbole które przywołuje. Zaklęty świat C93 akcentuje oczywiście sama muzyka, po przejściu na neofolk chowająca się za Tibetem, lecz za każdym razem inna, bez sztampy, a za to kompletnie nieprzewidywalna, bez jakichkolwiek ram na które można się powołać próbując ujarzmić żywioł C93 w sferze przekazu dźwiękowego jakąś wydumaną nazwą.

I to właśnie muzyka jest pierwszą rzeczą jaka uderza już przy wstępnym kontakcie z "Aleph at Hallucinatory Mountain". I od razu staje się jasne, że także i Tibet postanowił uciec się do mocy gitar elektrycznych, których jarzmem są tylko niedoskonałości techniczne i manualne sprawców całego zamieszania, a których oczywiście jak to u C93 jest cała rodzina. Gitary - warkotliwe, potężne, plujące magmą i buchające parą; a obok nich organy, syntezatory i elektronika - wszystko gorące i groźne, podniecone jak psy na łańcuchach podczas syreny alarmowej. Od razu kłaniają się wczesne płyty, kiedy miast smutnych pieśni o smutku panował chaos i wymiar koszmaru, atakujący piekielnie dobranymi skrawkami jaźni; jednocześnie przypomina się dziwaczny "Island", gdzie Tibet ku konsternacji słuchaczy próbuje obcych do tej pory C93 stylów muzycznych. Na "Aleph" to wraca i zaczyna wszystko od nowa.

Neofolkiem tego nazwać nie można, chyba że ma się na myśli obecne tu skrzypce, pianina, i wszelkie instrumentarium akustyczne. Do jakiejś odmiany progresywnego rocka też dopasować to nie jest łatwo, pomimo iż gitary warczą i toczą pianę, perkusja wali, Tibet na przemian ryczy i majaczy, a organy Hammonda pokrywają wszystko karminem krwi i świateł piekielnych. To kolejna fascynująca zagadka widzącego więcej geniusza industrialu; to concept-album, spójny muzycznie i słownie, opowiadający niestworzoną historię mitycznego bytu nazywanego Aleph (alef = jeden, pierwszy, boski, nieskończony) i jego wpływu na wszelkie stworzenie. To kolejna gra, zbiór szarad z których najlepsze pozostają te niewyjaśnione; przypowieść pełna symboli, pasji, abstrakcyjnej estetyki sennego widziadła, no i dotyku mocy. Kanon jednakże pozostaje nienaruszony, chociaż to przecież Ty o tym decydujesz.

-- eliks [16 czerwca 2009]


Poppyskins



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Current 93:
Current 93 - Black Ships Ate the Sky -- lutek [3 maja 2006]
Current 93 - Cats Drunk on Copper -- nothinger [12 lipca 2006]
Current 93 - Christ and the Pale Queens Mighty in Sorrow -- eliks [29 maja 2008]
Current 93 - Crowleymass -- Truston [13 lutego 2004]
Current 93 - Of Ruine or Some Blazing Starre -- eliks [25 lutego 2010]
Current 93 - Sleep Has His House -- nothinger [5 maja 2008]
Current 93 - The Great in the Small -- nothinger [12 lipca 2006]
Current 93 - Thunder Perfect Mind -- nothinger [25 stycznia 2006]
Current 93 - Who Is the Sufferer? -- nothinger [12 lipca 2006]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.017 s.