¤ Pow[d]er Pussy - Takenoprisoners ¤



Pflichtkauf 2009

Ocena:
3

1. Allsystemsgo, 2. Sonsovkalashnikovguns, 3. Allnightfu(n)(c)king, 4. Wewereneverhere, 5. Keepthatbasspumpinghard, 6. Rant(hallelujah), 7. 5AM, 8. 20dollars, 9. Fatface, 10. (Acid)therapy, 11. Ultrav


Wygląda na to, że szczytowymi osiągnięciami Pow[d]er Pussy były kolejno "Six Days From Sunday" i "Just 2 Annoy You" wydane odpowiednio w 2004 i 2006 roku. Połączenia trybalistycznych struktur (w których brylują zarówno Goedrijk jak i Klapholz w obrębie swoich rdzennych projektów) z elementami tech trance, okraszonych sporą dozą udanie wkręconych dowcipnych sampli ("Cryogenicpussylover", "Cateatscuckoo", "Terrorkatze"), sprawiły że ten flamandzki duet odnalazł stylistykę, w której czuł się najlepiej i najpewniej. Teraźniejsze dokonania nie są już najwyraźniej im wstanie dorównać. Niewiele w tym tego, do czego zdołali nas przyzwyczaić. Owszem wygląda to przyzwoicie od strony produkcyjnej, ale cytaty z którymi przez lata osłuchiwaliśmy się z uchem przyklejonym do anteny radiowej (taka luźna, niezbyt udana metafora) sprawiają, iż można się wprowadzić w stan głębokiej frustracji. W końcu pomysł na płytę opływającą w zapożyczenia nie narodził się wczoraj. Mush-up'owe trendy (choć "Takenoprisoners" do klasycznych mush-up'ów nigdy zaliczać się nie będzie) modne były już kilka lat temu, nierozerwalnie wiążąc się z mniej ambitną częścią sceny klubowej. Od artystów pokroju Miki Goedrijka, czy Hermana Klapholza oczekuje się czegoś więcej.

Na warsztat zdeklarowanych miłośników kotów poszły m.in. nośne standardy szwedzkiej Abby ("Allsystemsgo" - z bodaj najbardziej irytującym motywem muzycznym wszechczasów;-)) The Prodigy (sporo tego prawie na każdym kroku) czy Leftfield ("Wewereneverhere" z transowym podkładem z "Rhythm &Stealth"). Może i to całe "Allsystemsgo" bezboleśnie wpadłoby i w ucho, ale obawiam się, że tylko jeśli znajdzie się w epicentrum parkieciarskiego szaleństwa, po solidnie zakrapianym rekonesansie. Ważne i chwalebne jest natomiast to, że nie próbują się ani przez chwilę bawić w wiecznie smutnych facetów o powłóczystych spojrzeniach. Odnoszę wrażenie, iż przez cały czas celowo trzymają nas w oparach absurdu poprzez naśmiewanie się z gatunkowych klisz, których nie sposób wyliczyć jeśli tylko pojawia się na nie moda (na szczęście nie wypatroszyli dziadka Jacksona). Właściwie od "5AM" Pow[d]er Pussy powoli powraca na właściwe tory, serwując kreację osobliwą, w której owszem można by się na siłę dopatrywać dosłownych cytatów muzycznych - tylko po co? Za to podejście należy im się poniższa, nieco może i zawyżona nota, a tym którzy podzielą moją opinię -zimny browar;-).

-- vigoslugbait [26 października 2009]



ostatnie recenzje autora:
Keluar - Pangua -- [9 grudnia 2015]
Architect • Sonic Area • Hologram_ - We Are the Alchemists -- [9 grudnia 2015]
Covenant – Last Dance -- [12 czerwca 2013]
Slave Republic - Quest for Love -- [17 lutego 2013]
Depeche Mode - Heaven -- [4 lutego 2013]
  więcej...



inne recenzje Pow[d]er Pussy:
Pow[d]er Pussy - One Day -- neuro [23 kwietnia 2004]
Pow[d]er Pussy - Six Ways From Sunday -- mike [3 września 2005]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.019 s.