¤ Six Organs of Admittance - Luminous Night ¤



Drag City
2009

Ocena:
5



1. Actaeon's Fall (against the hounds), 2. Anesthesia, 3. Bar-Nasha, 4. Cover Your Wounds With the Sky, 5. Ursa Minor, 6. River of Heaven, 7. The Ballad of Charley Harper, 8. Enemies Before the Light


Ideały potrafią sięgać bruku, ale też wzlatywać ponad wszelkie pojęcie. Ideały muzyczne, to ci artyści, którzy odnaleźli własny kamień filozoficzny, zamieniający w złoto każdy najmniejszy nawet dźwięk. Six Organs of Admittance zachwycam się kolejny już raz, ale niebezpodstawnie; to jeden z tych projektów, których dorobek dzielimy na płyty bardzo dobre i znakomite. "Luminous Night" jest pośród tego wszystkiego albumem doskonałym - okrągłym, gładkim, złotym ideałem, który wciągam nosem a wydalam w postaci wyśmienitego humoru i tej świadomości czegoś naprawdę wielkiego i wspaniałego.

Osiem piosenek, czterdzieści dwie minuty grania, akurat by zmieścić na klasycznym LP. Tym razem psycho-folkowy przekaz jest bardziej rozpisany na śpiewanie i atmosferę, chociaż nie pozbawiony przejazdów psychodelicznych pociągów. To co mogło dystansować na innych płytach - kontrasty - zostało tu umiejętnie zespolone w kompozycje folkowych melodii, magicznych wersetów i fantazyjnych scenografii. Da się tu odczuć przestrzeń i szczodrość instrumentarium, które co chwila zaskakuje zarówno naturalnymi fletami, altówką czy bębenkami, ale i zupełnie ambientowymi klawiszami bądź partiami gitar elektrycznych i akustycznych. Ben Chasny zawsze dysponował przyzwoitym wokalem, ale tutaj przechodzi samego siebie i niewątpliwie stanowi swoim głosem o jeszcze wyższym poziomie nagrania.

Co tu więcej pisać? Ten album jest obdarzony jakąś niezwykłą równowagą, a jednocześnie naznaczony szalejącym talentem i kreatywnością. Jest klimatyczny i mroczny, jak również magiczny i fascynujący - wystarczy sięgnąć do takiego nagrania jak "The River of Heaven" aby to zrozumieć. Ale resztę płyty można w zasadzie określić całym szeregiem innych epitetów, gdyż mamy tu zarówno fantazyjne "Actaeon's Fall", urzekającą "Anesthesię", tuż obok nastrojowego "Cover Your Wounds With the Sky" i olśniewającej "The Ballad of Charley Harpr". Piękno tej płyty tkwi zarówno w mroku niekończących się klatek schodowych i skrywanych weń tajemnicach, jak i szczęściu w świetle i cieple na duszy. To taka płyta na której mogliby się spotkać Neil Young i Snowy White z Davidem Tibetem. Obym doznał takich więcej.

-- eliks [6 grudnia 2009]


Anesthesia



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Six Organs of Admittance:
Six Organs of Admittance - RTZ -- eliks [22 lipca 2009]
Six Organs of Admittance - School of the Flower -- eliks [12 sierpnia 2009]
Six Organs of Admittance - Shelter From the Ash -- eliks [24 listopada 2009]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.289 s.