¤ Funker Vogt - Blutzoll ¤



SPV, 2010

Ocena:
4

1. Arising Hero, 2. Genozid, 3. The State Within, 4. Fire & Forget, 5. Robots, 6. Hold My Ground, 7. Terroristen, 8. Krieger, 9. My Innermost, 10. Bloodthirst, 11. Black Waters, 12. Arising Hero - Forgiven


Ta recenzja powinna brzmieć:

Funker Vogt brzmi jak Funker Vogt.

Ale istnieje zawsze szansa, że ktoś właśnie na oczy po raz pierwszy zobaczył nazwę tej kapeli, no i co wtedy? Nie da się ukryć, jest to kapela popularna, ale jednak w pewnej niszy. W telewizji się jej nie zobaczy, a już na pewno nie w telewizji muzycznej, która skupia się na rozpuszczonej amerykańskiej młodzieży podstarzałych gwiazdach metalu, rodzinach amerykańskich zapaśników, czy też facetach po 80-tce, którzy sypiają z kobietami o zawartości tworzyw sztucznych większej niż skład torebek foliowych.

Tak więc, Funker Vogt jest kapelą, na którą powszechnie się narzeka, że jest wtórna, nudna, i na jedno kopyto. Ponadto na ich koncertach wszyscy się fantastycznie bawią, ich nawet najbardziej tandetny kawałek potrafi zapełnić niejeden parkiet, a ich niejeden dorosły mężczyzna potrafi chować ich płyty głębiej niż nastolatek pismo skupiające się na fizjologicznych aspektach ludzkiego organizmu. Intelektualiści i humaniści o uniwersyteckim zagięciu by w tym widzieli 'militarystyczny wymiar estetyki campu', normalni słuchacze 'kicz', a osoba, która po raz pierwszy słyszy ich muzykę prawdopodobnie usłyszałaby 'agresywną i pesymistyczną, chociaż melodyjną muzykę opartą na beacie, gdzie wokalista rzęzi i krzyczy zamiast śpiewać, a jak już ktoś się wsłucha to usłyszy, że jedyną rzeczą o jakiej potrafią śpiewać to wojna i spustoszenie nią wywołane'.

Ale są jeszcze wielbiciele tej kapeli, którym się podoba dokładnie to, co ta kapela robi. Jest parę takich jednostek na Postindustry, i jestem jedną z nich. I nie dość, że nie przeszkadza mi fakt, że wydali kolejną podobnie brzmiącą płytę, to jeszcze mi się podoba na tyle, że mam na nią ochotę wydać pieniądze. Całość rozbija się o banał: ich muzyka mi sprawia przyjemność, nie nudzi mi się, i zawsze chętnie do niej wracam. Jak ktoś nie wie jak grają, a chciałby się przekonać, to powinien sięgnąć po jakąś płytę tej kapeli. Może być to na przykład omawiany "Blutzoll", który brzmi równie dobrze jak inne płyty Funker Vogta.

-- M.Alexander [14 października 2010]



ostatnie recenzje autora:
KMFDM - WTF?! -- [28 maja 2013]
OhGr - Undeveloped -- [29 grudnia 2011]
Ministry - Rio Grande Blood -- [29 grudnia 2011]
Skinny Puppy - HanDover -- [29 grudnia 2011]
Deine Lakaien - Indicator -- [14 października 2010]
  więcej...



inne recenzje Funker Vogt:
Funker Vogt - Aviator -- mike [15 października 2007]
Funker Vogt - Execution Tracks -- r@ [1998]
Funker Vogt - Maschine Zeit -- r@ [lipiec 2000]
Funker Vogt - Maschine Zeit -- mike [styczeń 2001]
Funker Vogt - Navigator -- mike [4 października 2005]
Funker Vogt - Thanks for Nothing -- r@ [1996]
Funker Vogt - We Came to Kill -- r@ [1997]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.012 s.