¤ Covenant - Modern Ruin ¤



Synthetic Symphony / SPV 2011

Ocena:
4

CD 1: 1. Modern Ruin, 2. Lightbringer, 3. Judge of My Domain, 4. Dynamo Clock, 5. Kairos, 6. The Beauty & The Grace, 7. Get On, 8. Worlds Collide, 9. In the Night, 10. Beat the Noise, 11. The Road, CD 2: 1. Wir Sind Die Nacht, 2. Wir Sind Die Nacht (Oscar Holter remix), 3. Wir Sind Die Nacht (full instrumental), 4. Wir Sind Die Nacht (Henrik Bäckström remix), 5. Wir Sind Die Nacht (sample), 6. Ich War Nichts (sample), 7. Wunder (sample)


Aż trudno uwierzyć, iż od momentu pojawienia się pierwszych zwiastunów i informacji o "Modern Ruin" minęły blisko trzy lata. Jest to bodaj najdłużej zapowiadany album ongiś szwedzkiej, dziś już szwedzko-niemieckiej formacji, którego datę premiery wielokrotnie przekładano, a z upływem czasu po ogłaszaniu każdej kolejnej pukając się w czoło powtarzałem w duchu: debilu! Na co ty w ogóle jeszcze liczysz? Ostatecznie dzień ten nastąpił.

Po łódzkim, mocno zakrapianym koncercie grupę opuścił Clas Nachmanson, choć nie dlatego, że schodził ze sceny w nieco bardziej skoordynowany sposób od Joakima Monteliusa. Na jego miejsce wstąpił wyświadczający ogromną przysługę niezależnej muzyce elektronicznej Daniel Myer (Bielefeld, częściej jednak bez ziemi). Dziś można domniemywać, iż zawieszenie działalności haujobb. było podyktowane ofertą współpracy z pozostającymi w obwodzie zespołu Simonssonem (Berlin) i Monteliusem (Barcelona). Sugerowano, iż wiąże się to z próbą utrzymania - nazwijmy to - kreatywności grupy za wszelką cenę, złośliwi zaś typowali nawet nazwiska kolejnych gotowych pójść z pomocą nabierającej wody łajbie, z Leebem na czele. Czas pokaże czy nie mieli przypadkiem racji.

"Modern Ruin". Jaka jest ta płyta? Kolokwialnie rzecz ujmując fajna. Już na pierwszy rzut słychać rękę muzyka z zupełnie innej bajki choć i tak ze sporym doświadczeniem z electro-popie (wybrane kawałki z repertuaru Destroid, HMB, Cleen, etc). Specyficzne, inne niż stosowane do tej pory pozostają podkłady perkusyjne emanujące lekkim spłaszczeniem, czymś w rodzaju lo-fi, lub czegoś w ten deseń. Zdarzają się oczywiście wyjątki, jak chociażby "Dynamo Clock" - które ma szanse zyskać status drugiego singla choćby i ze względu na swój wybitnie klubowy charakter. Zupełnie innego, bardziej melancholijnego wymiaru zyskał znany z przedbiegów, przygotowany w zasadzie od podstaw "The Beauty & The Grace". Pozostałe 'mocne' momenty płyty? Jest ich kilka. Oprócz typowanych wyżej skłaniam się ku pozytywnej ocenie "Judge of My Domain" oraz "Get On', czy niesionego - przynajmniej w refrenie - echem wielkich aren 'Beat the Noise". Dopiero na koniec w "The Road" Eskil, Daniel i Joakim serwują swoim fanom ambientową nostalgię łamaną przez konsekwentną melancholię w głosie w oparach dogorywających plam oleju na asfalcie.

Ciekawostki? Zastanawiałem się nawet przez moment któraż to ze znanych mi ryczących czterdziestek raczyła się pochwalić swoimi zdolnościami wokalnymi w "In the Night'. Po dłuższej chwili namysłu sądzę jednak, iż to Montelius w typowy dla siebie sposób wysługując się syntezatorem mowy dał upust swojej ekspresyjności. Od pewnego czasu noszę się też z wrażeniem, iż dotychczasowy autor tekstów porzucił ciężką filozofię na rzecz oszczędnych w zasób słów i przesłań tekstów. Wszak to nie z jego winy społeczeństwo zdaje się być coraz bardziej głupie, ujednolicone i podporządkowane konsumpcjonizmowi. A może po prostu 'zszedł na ziemię'. I tak zupełnie na marginesie: druga płyta, poza częścią piosenkową, jest zupełnie bez sensu.

Zasłuchałem się. Może się oszukuję, może za pół roku nie będę o niej specjalnie pamiętał, może nie będę kojarzył też żadnego kawałka - oprócz rzecz jasna "Lightbringer", który z pewnością wyróżnia się nawet z pośród innych singli pilotujących pozostałe albumy grupy chociażby bonusowymi wstawkami od chłopaków z Necro Facility. Nie jest to płyta doskonała. Irytujące pozostają na ten przykład 'wtryniane' tu i ówdzie klawiszowe improwizacje rodem z semi modularnych syntezatorów analogowych z przełomu lat 70- i 80-tych, co wcale nie oznacza iż trafionym rozwiązaniem byłoby zastąpienie ich wariacjami a'la piano (szczególnie w "In The Night").

O tym jak trudno jest dotrzymać słowa, a tym bardziej kroku hasłom wykrzykiwanym u progu kariery przekonało się wielu, choćby i Martin Rudefeld kreowany swego czasu przez Progress Production na tego, który rozpoczynając od punktu, nazywanym umownie punktem Sequencera, w przeciwieństwie do helsingborskiego (już tylko z nazwy) trio kroczyć miał dalej tą 'jedyną słuszną drogą'. O Covenant w zasadzie dzięki wyrachowanym informacjom - wciąż huczy nie tylko z tytułu kolejnych pojawiających się albumów, spadkobiercy "Cryogenic" zawieszeni w próżni czekają chyba na lepsze czasy - a te raczej nie prędko nadejdą. Jeśli w ogóle.

Rok jedenasty nie będzie rokiem Covenanta, zresztą wydaje się, iż era oryginalnie przebojowego, tudzież poruszającego electro-popu przeminęła wraz z upływem poprzedniej dekady.

-- vigoslugbait [16 stycznia 2011]




ostatnie recenzje autora:
Keluar - Pangua -- [9 grudnia 2015]
Architect • Sonic Area • Hologram_ - We Are the Alchemists -- [9 grudnia 2015]
Covenant – Last Dance -- [12 czerwca 2013]
Slave Republic - Quest for Love -- [17 lutego 2013]
Depeche Mode - Heaven -- [4 lutego 2013]
  więcej...



inne recenzje Covenant:
Covenant – Last Dance -- vigoslugbait [12 czerwca 2013]
Covenant - Dreams of a Cryotank -- M.Alexander [26 czerwca 2001]
Covenant - Dreams of a Cryotank -- mike [21 lipca 2004]
Covenant - Euro -- r@ [20 lutego 1999]
Covenant - Europa -- r@ [1998]
Covenant - In Transit -- mike [26 lutego 2008]
Covenant - Modern Ruin -- mike [21 stycznia 2011]
Covenant - Northern Light -- M.Alexander [3 grudnia 2002]
Covenant - Sequencer -- mike [28 listopada 2002]
Covenant - Sequencer -- r@ [1996]
Covenant - Skyshaper -- M.Alexander [13 lutego 2006]
Covenant - Synergy: Live in Europe -- mike [8 kwietnia 2001]
Covenant - United States of Mind -- mike [kwiecień 2000]
Covenant - United States of Mind -- r@ [12 marca 2000]
Covenant feat. Necro Facility - Lightbringer -- vigoslugbait [24 października 2010]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.005 s.