¤ Cubanate - Antimatter ¤



Dynamica 1993

Ocena:
4.5

1. Black-Out, 2. Body Burn, 3. Revolution Time, 4. Autonomy, 5. Junky, 6. Exert/Disorder, 7. Sucker, 8. Switch, 9. Forceful, 10. Body Burn (ext. D-Code mix), 11. Kill or Cure


Przesłuchiwałem ostatnio składankę "Electronic Body Matrix 1" i mile zaskoczyłem się. Oto pojawia się tam utwór Cubanate "We Are Crowd", pierwsze nowe nagranie od 1998 roku (nie liczę utworów z "Seach Engine Demos" - nie wydanego albumu - krążących niegdyś po sieci, ani "React To It" z kompilacji "Cryonica Tanz V. 2"). Czyżby szykował się kolejny powrót gwiazdy lat 90-tych? Chyba tak, bo Marc i Phil ponoć coś grzebią w studiu. Ten drugi zresztą nagrał jako Be My Enemy całkiem ciekawy album "This Is the New Wave", który na pewno przypadnie do gustu fanom Cubanate. I tak postanowiłem zrobić sobie parę dni intensywnego słuchania i przypomnienia sobie, jak wielka to była kapela.
Grupa została założona w 1992 roku, a jej pierwotny skład wyglądał następująco: Marc Heal (wokal), Phil Barry (gitara), Graham Rayner aka GR1 (klawisze, perkusja, znany również jako K-Nitrate i Audio War) i Steve Etheridge (klawisze i perkusja). Rok później dwaj ostatni opuścili grupę, a ich miejsce zajął Julian Beeston (znany również z Nitzer Ebb).
Cubanate zasłynęli z tym, że połączyli elektronikę typową dla techno, a nawet rave, z ostrą gitarą i ryczącym wokalem. Czyli taki crossover, który wiele grup próbowało uprawiać, znacznie odbiegający od tego, co tworzyło np. Nine Inch Nails. Byli wyjątkowi. A wokal, co za charyzma. "Antimatter" jest debiutem pełnym energii i 'parkietowego' hałasu. Przesterowany wokal, za chwilę krzyk zarzynanego zwierzęcia, gdzieś w tle sample, i to wszystko okraszone gitarą Barry'ego. To z tej płyty pochodzi słynny "Body Burn", pierwszy singiel grupy. Ale ten krążek jest pełen innych 'hitów' - "Revolution Time", pachnący narkotyczną atmosferą rave-parties "Junky", przepełniony niszczycielskiem klimatem "Exert/Disorder", czy też najbardziej EBM-owy (oczywiście z gitarą) "Switch".
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że skandujący kolejne wersy Marc inspirował się D. McCarthy'm. Bardziej 'metalowy' wokal, ale maniera podobna.
Ta płyta to jak jazda 600-konnym McLaren F1 po Nürburgringu, zero odpoczynku. Prawdziwy 'killer' dopiero miał nadejść, ale "Antimatter" ma swoje miejsce w 'klasyce'.

-- mike [17 marca 2011]




ostatnie recenzje autora:
Pouppée Fabrikk - The Dirt -- [5 czerwca 2013]
Evils Toy - Organics -- [8 kwietnia 2013]
AD:Key - Astrogator -- [8 kwietnia 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [8 kwietnia 2013]
And One - S.T.O.P. -- [13 lipca 2012]
  więcej...



inne recenzje Cubanate:
Cubanate - Barbarossa -- mike [10 maja 2011]
Cubanate - Cyberia -- mike [29 marca 2011]
Cubanate - Interference -- mike [1998]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.014 s.