¤ Binary Park - Worlds Collide ¤



Infacted Records 2011

Ocena:
2.5

1. Main Reset, 2. Welcome Home, 3. Wiretripped, 4. Silence Is Speaking, 5. Cropper, 6. Fight Son, 7. Human Disease, 8. System Sucks, 9. Running, 10. Worlds Collide, 11. Voice of the Gun, 12. My Angel, 13. Speed of Blood, 14. Dark City,


Nosiłem się z zamiarem wystawienia korzystnej noty Torbenowi Schmidtowi za... inicjatywę. Doskwiera brak zespołów dobrych, lub przyzwoicie prezentujących się przynajmniej na płytach. Ilekroć czyta się tu i ówdzie o kolejnych newcomerach poszukujących inspiracji w tym co swoich pięciu minut dokonało bezpowrotnie, pozostawiając artystyczne piętno i zastępy epigonów, tylekroć zapał towarzyszący ich eksploracji gaśnie w zderzeniu z fonią bijącą zza podniesionej kurtyny. Bo iluż to było kontynuatorów słusznych idei, u których entuzjazm przerósł ich umiejętności i warsztat, a prace przybierały ostatecznie szczególnie nieeleganckie kształty. Czy i dlaczego musi być tak i tym razem?

Oczywiście, że Binary Park i "Worlds Collide" jawi się jako stuprocentowa mieszanka elektronicznych stylów (piszą, że od dubstep, po ambient - ciężko się z tym jednak tak do końca zgodzić), co z jednej strony raczy się chwalić. Patrząc jednak przez pryzmat całości, jego rozpiętości, uświadczyliśmy materiału zagubionego w labiryncie niespójności i chaosu. Bo jeśli poszukujemy czegoś rewolucyjnie i nowatorsko usposobionego względem chociażby Lights of Euphoria to niestety wskazano nam niewłaściwy adres. Może nie jest to poważna i uciążliwa niedogodność, ale pisane nam prawo domagania się czegoś zupełnie innego, czegoś na kształt starego haujobb. - bo gwoli przypomnienia m.in. w takowej kategorii Binary Park był zapowiadany. Owszem nietrudno tu odnaleźć solidne momenty, ale jeśli poszukujemy wirtuozerii, wylęgarni pionierskich rozwiązań - niestety trzeba szukać dalej. Kooperacji Jones-Schmidt-Gregl najbliżej stylistycznie do ostatnich poczynań m.in. Destroid, oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji. I na tym w zasadzie powinniśmy notatkę tę zakończyć, albowiem... radykalnie wyrafinowanych, doszczętnie zniewalających kompozycji jest tutaj, albo jak na lekarstwo, albo ich oryginalność z wszech miar jest naciągania. Nieustannie odnoszę wrażenie, że jego autorzy tkwią w przeświadczeniu, iż ucho słuchacza w gumowatości swojej i lekko przytępionej wrażliwości zaakceptuje wszystko, co mu w błyszczącym sreberku podeń się podepchnie.

-- vigoslugbait [2 maja 2011]




ostatnie recenzje autora:
Keluar - Pangua -- [9 grudnia 2015]
Architect • Sonic Area • Hologram_ - We Are the Alchemists -- [9 grudnia 2015]
Covenant – Last Dance -- [12 czerwca 2013]
Slave Republic - Quest for Love -- [17 lutego 2013]
Depeche Mode - Heaven -- [4 lutego 2013]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.043 s.