¤ Dance or Die - Nostradamnation ¤



Out of Line 2011

Ocena:
4

CD 1: 1. Helios, 2. Nostradamnation, 3. Northern Winter, 4. Sleeping in Your Grave, 5. Novus Ordo Seclorum, 6. Tuatha Dé Danann, 7. 4 3 2, 8. Purgatory, 9. Empty Heart, 10. Mr. Armageddon, 11. This Censored Innocence, 12. Centropolis, 13. W.T.E.O.T.C., 14. Hello to You Good Sense, 15. Lo Boy Truck; CD 2: 1. Time Zero (dead line mix), 2. Dance Or Die (Solitary Experiments remix), 3. Psychoburbia (NWO mix), 4. Friendly Fire (Miss Construction remix), 5. Free (instrumental version)


Wagner i spółka zniknęli ze sceny na całe dziesięć lat. Nic się przez ten czas nie wydarzyło;) Ostatnia ich płyta "Schlafendeenergie" jakoś nie powaliła mnie na kolana. Było tam bardzo fajne "Aliens Electric", a więcej ciekawego sobie nie przypominam. Czyli nadal najlepszą płytą pozostaje "Psychoburbia". Pamiętam dość dawno temu ich koncert w słońcu w Bolkowie - dziwny klimat jak na takie świetne kawałki jak "Will of the Wind", czy też "Minute Man". Była to zawsze solidna firma i nowym krążkiem potwierdza tylko swoją klasę. Ba, nawet bardzo mile zaskoczyłem się słuchając "Nostradamnation". Jest to typowa dla nich porcja EBM z mrocznym (ale daleko od gotyckiego) klimatem. Głęboki wokal Wagnera nadal brzmi bardzo dobrze, a początek w postaci "Helios" zachwycił mnie niezmiernie. Sorry, ale to jest lepsze niż nieśmiertelna "Psychoburbia", czy też "Fire". To najlepszy kawałek w historii tej grupy i jeden z lepszych w tym roku! Kolejne utwory również bardzo pozytywnie zaskakują - tytułowy "Nostradamnation", Sleeping in Your Grave', czy też "Purgatory", to parkietowe 'wymiatacze', których bardzo brakowało na ostatniej płycie. I których chyba nigdy dotychczas nie było tak wiele na jednej płycie. Pojawia się również wiele wolniejszych kompozycji, z w miarę ciekawymi "Tuatha Dé Danann" i "Empty Heart", aczkolwiek jak dla mnie płyta mogłaby się skończyć po dziesiątym kawałku. Ostatnie pięć utworów niestety obniża całościową ocenę, po prostu nudno zaczyna być.

Na bonusowym dysku mamy cztery remiksy 'klasyków' i instrumentalną wersję "Free" znanego z poprzedniej płyty. Te pierwsze nie dorównały ani trochę oryginałom (a już remiks Solitary Experiments bardzo mnie rozczarował, bo tak klasyczny kawałek całkowicie zatracił swój 'orkiestralny' klimat), a "Free" nie pamiętam, więc zero sensacji.
Odpuszczamy więc drugi dysk i ostatnie pięć kawałków i mamy najlepszą płytę w historii grupy. Za "Helios" maksymalna ocena, za resztę cztery gwiazdki (szkoda, że nie można dać trzy i ¾:)

-- mike [17 września 2011]




ostatnie recenzje autora:
Pouppée Fabrikk - The Dirt -- [5 czerwca 2013]
Evils Toy - Organics -- [8 kwietnia 2013]
AD:Key - Astrogator -- [8 kwietnia 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [8 kwietnia 2013]
And One - S.T.O.P. -- [13 lipca 2012]
  więcej...



inne recenzje Dance or Die:
Dance or Die - Schlafendeenergie -- mike [18 sierpnia 2001]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.041 s.