¤ Paranoid - I Still Dominate You ¤



Infacted 2011

Ocena:
5

1. I Dominate You, 2. Strain, 3. You to Blame, 4. Warlike, 5. Red Light-Sucking Lip, 6. The Work Is Done, 7. What I Want, 8. The Edge of Life, 9. Victim to Deprive, 10. Take Care, 11. We Can't Deny, 12. Preset Mind (live), 13. Agoraphobia, 14. Parasite (x-film mix), 15. I Dominate You (synthetic-sex mix), 16. Strain (live), 17. The Work Is Done (vicious mix), 18. I Dominate You (live)


Kult, absolutne uwielbienie, dla mnie grupa-legenda i od pierwszego wysłuchania top. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że dotychczas na pi brakowało recenzji genialnego "Strain", czy też odrobinę słabszego "Sweat Blood & Tears", totalne niedopatrzenie. Wydana pod koniec zeszłego roku w ramach 'Your Alltime classixx Collection" kompilacja jest idealnym momentem na zaprezentowanie Paranoid.

Najlepsza niemiecka grupa EBM lat 90-tych i chyba do dziś niedościgniona. Michael Formberg na wokalu i Stephan Tesch na maszynerii wykreowali brzmienie, którego do dziś nikt nie skopiował! Ok., oni brali co najlepsze z Nitzer Ebb, ale byli absolutnie unikatowi w świecie EBM. Nawet maniera wokalna była oryginalna. I tylko ogromna strata dla świat(k)a EBM, że Michael totalnie oddał się dragom i alkoholowi, a duet zaprzestał działalności po wydaniu zaledwie dwóch płyt i czterech maxi-singli. Jeszcze w 1998 r. był jeden występ, ale ponoć Michael miał totalnie zrytą psychikę i o Paranoid zapomniano.

Torben Schmidt, maestro Infacted Recordings jednak konsekwentnie odgrzebuje starocie i wydaje je na nowo, wzbudzając zachwyt 'starej gwardii'. To co, że to tylko kompilacja, czyli 70 % "Strain" (brakuje rewelacyjnego "Act of Love", "Strange Addiction" i "Synthetic Pain") plus całe maxi-single "I Dominate You" i "Vicious Circle" plus wcześniej wydany tylko na składance "Parasite" plus trzy utwory koncertowe (w tym nie wydany nigdzie wcześniej "Preset Mind"). Ja się ucieszyłem niezmiernie na to wydawnictwo, a koncertowe wersje "I Dominate You" i "Strain", to coś wspaniałego. Stara szkoła rządzi!! Pieprzyć 'bootleg'ową' jakość, Paranoid na żywo to musiała być moc! Jeszcze tylko brakuje mi "Warlike", który to jest moim osobistym faworytem.

Ponoć ma być druga część 'klasyki' (czyli "Sweat Blood & Tears" i maxi-single "Love & Hate" i "Desire"); znając Infacted, to i tam będą jakieś rarytasy. A Stefan na fejsie coś wspominał o nowym albumie… Pewnie bez Michaela, może zupełnie inny styl, ale jakaś nadzieja jest. I pomyśleć, że w Polsce "Strain" wyszedł na kasecie (dystrybutor Starling:) - ewenement na skalę światową. "You strain, get up & suffer once again!". 'Cegły' na głowie, koszulki na ramkach, mięśnie i beat między 100, a 130 bpm - esencja old school EBM. Jeszcze raz: uwielbiam ich.

-- mike [12 maja 2012]




ostatnie recenzje autora:
Pouppée Fabrikk - The Dirt -- [5 czerwca 2013]
Evils Toy - Organics -- [8 kwietnia 2013]
AD:Key - Astrogator -- [8 kwietnia 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [8 kwietnia 2013]
And One - S.T.O.P. -- [13 lipca 2012]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.015 s.