¤ Inkubus Sukkubus - Supernature ¤



Resurrection Records
2001

1. Supernature, 2. Lucifer Rising, 3. Take the Kiss, 4. Fey, 5. Hang Around, 6. Concubine, 7. Vermilion Rush, 8. Whore of Heaven, 9. Wings of Desire, 10. We Belong with the Dead, 11. Preacher Man, 12. Gypsies Tramps and Thieves


Muszę przyznać, że Inkubus Sukkubus należy do moich ulubionych zespołów. Oczywiście zespołów grających muzykę gotycką. I oto teraz, w niespełna rok po "Wild" mamy kolejną płytę - "Supernature". Dwanaście utworów plus ścieżka multimedialna z dodatkowym utworem, znanym jednak z poprzednich płyt - "Wytches Chant" - w trochę zmienionej wersji. Płyta zaczyna się wspaniale, utwór tytułowy jest naprawdę supernature. Niby nic nowego, ale jak to niby nic nowego brzmi! Ile tu energii, ile rytmu, cudownej wprost melodyki.

Dalsza część płyty już tak nie zachwyca, chociaż kilka utworów zasługuje na uwagę (dalsze trzy utwory) ze względu na ciekawe ozdobniki muzyczne: orientalne dźwięki czy fragmenty przypominające... klawesyn. W środku kilka utworów zagranych w znanym stylu, rytm z automatu i trochę żywej gitary. Nie jest to zarzut, są to dobrze zagrane kawałki, bardzo energetyczne. Ale to już ósma płyta zespołu i pewne aranże zaczynają trochę nużyć. Troszkę brak im świeżości. Natomiast płytę kończą dwie wspaniałe kompozycje: "Preacher Man" i "Gypsies, Tramps and Thieves". "Preacher Man" to stary Inkubus, mocno uderzający tekstem w Kościół. Mocno, szczerze i prawdziwie:

Czy widzisz go, czy czujesz go?
Czy umiesz przejrzeć jego kłamstwa?
Czy słyszysz go, czy wyczuwasz go?
Czy potrafisz odczytać jego brudne myśli?


Cyganie, włóczęgi i złodzieje to utwór dla mnie wyjęty ze wspaniałej płyty "Wytches". Ten sam klimat, ta sama energia i dynamika porywająca do tańca... a to zaledwie trzy minuty. Wielka szkoda.

Po płycie "Wild" (dużo, dużo słabszej od poprzednich), na której było kilka niesamowitych utworów: "Aradia", "Atrocity", "Delilah" (wraz z kawałkiem po "Delilah" na wydaniu standardowym), wydawało mi się że zespół podąży tą drogą. Jednak Candia i Tony wybrali inne rozwiązanie. "Supernature" jest mimo wszystko dobrą płytą, ale jednak dla fanów grupy będzie to płyta trochę rozczarowująca. I jeszcze jedna uwaga - na płycie "Vampyre Erotica" zespół nagrał ostatnią dobrą balladę: "Sweet Morpheus", a było to już cztery lata temu! Na tej płycie jest też "Whore of Babylon", a tu mamy "Whore of Heaven"!!

Ścieżki multimedialnej nie będę omawiał, przeglądajcie jednak dobrze katalog ze zdjęciami!

-- Artur Mazur [22 sierpnia 2001]



ostatnie recenzje autora:
Screaming Dead - Death Rites Out -- [6 listopada 2001]
This Mortal Coil - Blood -- [6 listopada 2001]
Rammstein - Mutter -- [6 listopada 2001]
Lacrimosa - Fassade -- [26 października 2001]
Love Like Blood - Chronology of a Love Affair 1980-2000 -- [1 października 2001]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.012 s.