¤ Mogwai - Come On Die Young ¤



Matador Records, 1999

1. Punk Rock, 2. Cody, 3. Helps Both Ways, 4. Year 2000 Non-Compliant Cardia, 5. Kappa, 6. Waltz for Aidan, 7. May Nothing but Happiness Come Through Your Door, 8. Oh! How the Dogs Stack Up, 9. Ex-Cowboy, 10. Chocky, 11. Christmas Steps, 12. Punk Rock-Puff Daddy-Antichrist


Nazwa postrock stworzona dla określenia muzyki genialnego Tortoise (właściwie wcześniej Slint był już tak określany ale dopiero Tortoise nadali terminowi właściwą treść) poprzez liczne nadużycia została zupełnie pozbawiona znaczenia. Finezja kwintetu z Chicago pozostaje wciąż niedościgniona natomiast rynek muzyczny zalało mnóstwo kapel grających nudną papkę bez krztyny wyobraźni, której przyklejano wszędzie nośną nalepkę 'postrock'. Pojawiło się też kilka naprawdę ciekawych grup jak np. Bardo Pond, grający z mocno noise'owym zacięciem, prawie zupełnie nie znanych w naszym kraju. Jednym z takich chlubnych wyjątków jest brytyjski Mogwai, któremu udało się wyrobić całkiem niezłą markę w muzycznym światku. Można im co prawda zarzucić połykanie własnego ogona, ale kilka płyt tego zespołu zasługuje na szczególną uwagę. Dla mnie najbardziej wyjątkową pozostaje "Come On Die Young". Mimo standardowych dla wielu kapel z kręgu postrocka aranżacji opartych na leniwych dźwiękach gitar powtarzanych w wolnym tempie, czuć tutaj swobodę i klasę muzyków. Piosenki sączące się z głośników nie wywołują uczucia klaustrofobii ani znużenia i skupiają naszą uwagę na melancholijnych melodiach pozostających w naszej pamięci na dłużej. Z wielkim wyczuciem użyto też klawiszy pogłębiających nastrój i stanowiących jedynie ozdobnik. Zespół mimo penetracji ponurych obszarów ukazuje nam też czasami bardziej dzikie oblicze. Bardzo dobrze wychodzą im obustronne przejścia z grzmiących uniesień do dekadenckiego smutku ("Year 2000 Non-Compliant Cardia"). Na płycie mamy w większości instrumentalne kompozycje. Naprawdę ciężko wyróżnić konkretne utwory bez wyrzutów sumienia. Będąc zmuszonym do wybrania ulubionych wskazałbym idąc kolejno na kilka. Pierwszym byłby "Cody" ze świetnym rozmarzonym wokalem. Ulotny "Waltz For Aidan" najlepiej pokazuje lekkość tworzenia i polot muzyków. Potem najkrótszy na płycie, filmowy "Oh! How The Dogs Stack Up" składający się jedynie z oszczędnej partii pianina i dziwnych odgłosów w tle. Dalej "Ex-Cowboy" z iście noise'owymi zrywami. A na koniec chyba najlepszy, ponad dziesięcio minutowy "Christmas Steps" o genialnej dramaturgii. Polecam "Come On Die Young" i to nie tylko do kontemplacji w samotności.

-- Truston [7 lutego 2004]


Mogwai "Hunted By a Freak" (Happy Songs for Happy People)



ostatnie recenzje autora:
Alternative Control - Alternating Current -- [13 października 2010]
Autechre - Move of Ten -- [6 października 2010]
Glass, Phillip - Solo Piano -- [24 marca 2010]
Add N To (X) - Avant Hard -- [16 lutego 2010]
Julian Plenti - Is... Skyscraper -- [11 lutego 2010]
  więcej...



inne recenzje Mogwai:
Mogwai - Rock Action -- eliks [7 lipca 2004]
Mogwai - The Hawk Is Howling -- Truston [16 stycznia 2009]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.082 s.