¤ Zoviet France - Digilogue ¤



Soleil Moon Records 1998

1. Alchemagenta, 2. Haze Polder, 3. Soft Helion, 4. Another Soft Helion, 5. Angel's Pin Number, 6. Carbon, 7. Amber, 8. Init


Moja przygoda z ambientem zakończyła się równie szybko jak z trip hopem. Nawet nie chodziło o brak jakichkolwiek zaskoczeń na tym polu. Po prostu bardziej absorbująca wydaje mi się cisza, niż smęcenie jakie oferują powyższe gatunki. Oczywiście są wyjątki - w przypadku sceny bristolskiej jest nim Tricky. Nie podważam też wielkości dzieł muzyki zrodzonej w głowie Briana Eno i doceniam takich twórców jak Biosphere czy Raison D'etre, chociaż niezwykle rzadko po nich sięgam.

Prawdziwym rarytasem jest dla mnie album "Digilogue" będący bezwzględnie najwybitniejszym osiągnięciem w bogatej dyskografii Zoviet France i Rapoon, czyli solowego projektu Robina Storey'a z ZF. Bezpieczniej byłoby wrzucić krążek do przepastnej szuflady post industrial, ale z racji natury muzyki jaką zawiera uważam, że bardziej adekwatny jest termin ambient. W przeciwieństwie do sztandarowych dokonań tej estetyki, które wylewają się amorficznie z głośników, struktura kompozycji "Digilogue" jest subtelna, a równocześnie trwała. Działa na słuchacza tak jak powinien to robić ambient - niczym się nie narzuca, tylko sukcesywnie wciąga w swoją ustabilizowaną, a przy tym tajemniczą sferę. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu, co nawet w najmniejszym stopniu nie stwarza zagrożenia wpadnięcia w pułapkę nudy ani schematyzmu. Potrafię włączyć tą płytę w środku nocy i dotrwać do końca chłonąc w napięciu każdy takt z przyspieszonym biciem serca. Ta transowo rytualna muzyka posiada rytm, co okazuje się takim novum w mętnej breji bezpłciowych dźwięków zwanych ambientem. Puls "Digilogue" jest wybijany bezpośrednio, albo tkwi ukryty w wibrujących w tle dźwiękach. Dominacja hipnotycznych i zapętlonych tematów, pojawiających się i znikających, podkreśla dynamikę albumu.

Fascynujący makrokosmos jaki otwiera się po uruchomieniu płytki jest magnetyczny, a jednocześnie ulotny, przez co wydaje się łączyć ogień z wodą. Aby spróbować oddać to co mam na myśli, muszę posłużyć się przenośnią, może niezbyt finezyjną ale bardzo ścisłą. Tak jak w środowisku programowania, gdzie za pośrednictwem składni języka, zbioru reguł, typów danych, etc. możemy w zależności od naszej wyobraźni opracować dowolny program, tak "Digilogue" stanowi fundamenty zagadkowego świata dające okazję do wypróbowania granic fantazji. A w konsekwencji to jedna z moich najulubieńszych płyt. Polecam!.

-- Truston [11 maja 2004]



ostatnie recenzje autora:
Alternative Control - Alternating Current -- [13 października 2010]
Autechre - Move of Ten -- [6 października 2010]
Glass, Phillip - Solo Piano -- [24 marca 2010]
Add N To (X) - Avant Hard -- [16 lutego 2010]
Julian Plenti - Is... Skyscraper -- [11 lutego 2010]
  więcej...



inne recenzje Zoviet France:
Zoviet France / Jim O'Rourke / The Hafler Trio - Unentitled -- Truston [9 stycznia 2010]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.012 s.