¤ Gel-sol - Gel-sol 1104 ¤



em:t Records
2004

Ocena:
4

1. Assemblage Point, 2. Ombai Strait, 3. Ach Werden Ijler, 4. Montauk, 5. Numby Numbs, 6. Schwein Kuchen, 7. Few and Far Between, 8. Feeling Butter All the Time


No i proszę, w momencie gdy przywoływałem na łamach PI plotkę o planowanej reaktywacji em:t Records, ta okazuje się już dawno miała miejsce i zdążyła przynieść dwie całkiem nowe składanki w całkiem nowym katalogu. Nie trzeba było także długo czekać na świeży, w pełni autorski materiał solowego projektu, a tym okazał się być album niejakiego Andrew Reichela tworzącego pod nazwą Gel-sol, a także w grupie 302 Acid. Jego niespełna godzinny nowoambientowy monolog zakodowany jako "Gel-sol 1104" spotkał się z różnymi opiniami - malkontenci cmokają, marszczą brwi, i cedzą coś o kompromisie z duchem klasycznego em:t, natomiast zapaleńcy oczywiście padli na twarz. Ja również padam na twarz, chociaż przyznaję, dostrzegam pewne formalne różnice pomiędzy Gel-sol, a chociażby sztandarowym Woob, czy trudnym Lucid Dreams.

Gel-sol jest w pierwszej kolejności niezwykle przystępny. Jest to godzina transmisji kaszy mannej z cynamonem wprost do mózgu. To przemixowany kolaż sampli i analogów połączonych w jedno nieprzerwane dryfowanie pośród kolorowego świata przedstawionego w najwyższej rozdzielczości. Jednolita tekstura w tle, na nim osadzony bitowy szkielet od którego głowa zaczyna się sama poruszać, z przodu porażająca światłem i zestawem ciar na plecach ewolucja magicznych sekwencji melodycznych, i co chwila powycinane ze starych audycji głosy zachwytu nad detergentami plam. Gel-sol atakuje wszystkim co atmosferyczna elektronika posiada, całym przypierającym do muru arsenałem, który zwyczajnie zniewala i odbiera mowę, ale który z drugiej strony może wołać o pomstę nad totalnym zmasakrowaniem wszelakiej subtelności jaką stary em:t się niewątpliwie sławił. W tym kontekście jest to także nagranie mogące aspirować do miana popowego - elektronika ta bowiem jest odurzająca aż do bólu, nie ma w niej żadnej tajemnicy ani niedopowiedzień, jest za to jeden wielki odlot ponad deszczowe chmury z oranżady i przepełniony zielenią oddech. Z początku jest niebiańsko, jednakże człowiekowi starcza góra dwadzieścia minut, aby móc w spokoju w owej niebiańskości wytrzymać. Gel-sol rzuca dalej słuchaczem w odmęty jakiejś improwizacji, wesołej bo wesołej, ale pasującej tu jak pięść do nosa, a dalej znowu dzieją się cuda - najpierw ambiencik a'la stary Robert Rich, a zaraz potem mariaże, pejzaże, i wiraże. To wszystko jest oczywiście cudowne, ale można od tego poczuć się jak po spróbowaniu w jeden dzień wszystkich owoców świata, szczególnie że ostatnie 13 minut płyty to łagodne osiadanie wśród porannej rosy i przygruntowego bulgotania.

Rad jestem z reaktywacji em:t Records. "Gel-sol 1104" to bardzo ciekawa propozycja na początek, niezwykle soczysty owoc nowego, pozytywnego, ubitowionego jasnego ambientu. Jedyny problem z tą płytą to jej twórca, który jakby za wszelką cenę starał się stworzyć rzecz doskonałą, lśniącą nieskazitelnością, a co najgorsze przeładowanego towarem, a przecież największy urok także w elektronice polega na niedoskonałości czynnika ludzkiego, umiarkowanie dawkującego sobie kolejne fazy i wkręty. Nie mniej warto, oczywiście na wakacje.

-- eliks [4 lipca 2005]



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Gel-sol:
Gel-Sol - Unifactor -- eliks [7 maja 2007]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.012 s.