¤ Squarepusher - Music Is Rotten One Note ¤



Warp Records
1999

Ocena:
3

1. Chunk-S, 2. Don't Go Plastic, 3. Dust Switch, 4. Curve 1, 5. 137 (rinse), 6. Paralellogram Bin, 7. Circular Flexing, 8. Ill Descent, 9. My Sound, 10. Drunken Style, 11. Theme from Vertical Hold, 12. Ruin, 13. Shin Triad, 14. Step 1, 15. Last Approach


Squarepusher nie krył się nigdy ze swoimi ściśle jazzowymi inspiracjami. Charakterystyczny drylujący sound jaki udało mu się wypracować na swoich klasycznych już albumach "Big Loada" i "Hard Normal Daddy" przygarnął wielu zagubionych w świecie nowych brzmień muzykosłuchaczy pod rozpięte szeroko skrzydła niewątpliwego talentu pana Jenkinsona. Szczególnie druga z wymienionych wyżej płyt okazała się wielkim sukcesem artysty (a także jednym z najpoważniejszych osiągnięć w historii Warpu), dającym mu potężny kredyt zaufania względem następnych albumów. Co oczywiście jest skwapliwie wykorzystywane przez Squarepushera po dziś dzień.

"Music Is Rotten One Note" ilustruje efekt pracy Toma Jenkinsona nad brzmieniem klasycznych instrumentów w nieznanych im dotąd aranżacjach. Swoiste spotkanie klasyki z awangardą - konserwatywne jazzowe instrumentarium w rękach jednego z dyktatorów nowych brzmień. Mogło być genialnie lub fatalnie. Wyszło nijak.

"MIRON" bez wątpienia intryguje brzmieniem. Zapoznaje słuchacza zarówno z dźwiękami spuszczanego po schodach latarni morskiej zestawu perkusyjnego, jak i spokojnych, kołyszących nut elektrycznego pianina. Podejmuje tematy eleganckiego, miłego dla ucha funku, ale i szarpiącej nerwy rodziców kakofonii z gatunku mam-w-dupie-wszelkie-struktury.

O co zatem chodzi? Ano o to, że na tle poprzednich progresywnych drążeń Squarepushera "MIRON" wypada cokolwiek nieciekawie. Zdawało się, że Tom Jenkinson, jako jeden z nielicznych artystów poszukujących rzeczywiście "coś znalazł" ("Hard Normal Daddy"). Jednak zamiast iść za ciosem poprzez gąszcz muzycznych niewypałów w kierunku zwęszonego el-dorado, nieoczekiwanie wykonał skok w bok w kierunku starej szkoły. I zamiast największym wirtuozem kwaśnego samplingu, stał się trójkowym uczniem żywych instrumentów.

Jeszcze raz: płyta przykuwa uwagę i ma pełne prawo się podobać; ale oszołomić (jak to miały w zwyczaju poprzednie nagrania Squarepushera) - nie oszołomi.

-- eliks [9 września 2002]



ostatnie recenzje autora:
Artefactum - Foxgloves & Bluebells -- [8 marca 2011]
Killing Joke - Absolute Dissent -- [8 grudnia 2010]
Threshold HouseBoys Choir, The - Form Grows Rampant -- [2 grudnia 2010]
Death in June - Peaceful Snow -- [26 listopada 2010]
Strength Through Joy - The Force of Truth & Lies -- [1 września 2010]
  więcej...



inne recenzje Squarepusher:
Squarepusher - Go Plastic -- eliks [30 października 2007]
Squarepusher - Hard Normal Daddy -- Shifter [1997]
Squarepusher - Hello Everything -- eliks [8 czerwca 2007]
Squarepusher - Just a Souvenir -- r@ [31 grudnia 2008]
Squarepusher - Selection Sixteen -- Shifter [0 stycznia 2000]
Squarepusher - Ultravisitor -- Truston [22 marca 2004]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2019 postindustry.org


wygenerowane w 0.01 s.