¤ Tajemnica Aleksandry (Alexandra's Project), reż. Rolf de Heer ¤



Australia 2003, dystrybucja: Gutek Film

Film trzy lata temu został nakręcony przez Holendra Rolf'a de Heer. Produkcja zatem nie pachnie już świeżością, a jednak jakby została przeoczona przez większość znajomych kinomaniaków.
Polski tytuł tego obrazu to "Tajemnica Aleksandry". Film generalnie jest określany jako thriller psychologiczny i słusznie. Jednak ta australijska produkcja odbiega od hollywoodzkiej definicji filmu w obrębie powyższego gatunku. Nie należy się spodziewać suspensu, będącego wynikiem dźgającej w serce muzyki, gdy na ekranie naiwna bohaterka zagląda przez podejrzanie wyglądający lufcik, tylko po to, by za chwile stracić oko. Krótko mówiąc, trup się nie ściele, krew nie przelewa się strumieniami. To jednak nie zmienia faktu, że film kopie po jajach. Owszem, mam na myśli, że nieco psuje samopoczucie męskiemu widzowi. Osobiście dostał się w moje ręce wraz z komentarzem, który padł z ust pewnego młodzieńca „(…)żadna baba nie powinna widzieć tego filmu, w odtwarzaczu powinna być automatyczna blokada, gdy jakaś laska chce to obejrzeć(…)” Oczywiście było to stwierdzenie, które sprawiło, ze płytka natychmiast znalazła się w moim dvd.


Fabuła per se nie obfituje w zawiłe łamigłówki, wszystko mamy podane wręcz w ekstremalnie bezpośredniej formie; wydarzenia rozgrywają się w jednej, linearnej przestrzeni czasowej, mimo to dość szybko wpadamy w wir dynamicznych zwrotów akcji i to wtedy, gdy już wszystko wydaje się być tak proste, że aż politowania godne. Taka też rysuje się Aleksandra, wręcz pokraczna w swoim załamaniu nerwowym. Ta dojrzała żona i matka kryje jednak w sobie wiele tajemnic, które składają się na pamiętnik kobiety obezwładnionej rozkładem sił w swoim małżeństwie. W ramach prezentu z okazji urodzin współmałżonka przygotowuje 'spektakularne' widowisko odsłaniające przed nim jej sekrety. Na nagranej przez siebie taśmie mówi o wszystkim tym, o czym mówić nie wypada, a dodatkowo w sposób, który równie nie przystoi. Postać Aleksandry nie wzbudza sympatii, co więcej bycie sympatyczną protagonistką jest jak najdalsze od jej ambicji, lecz w jakiś zagadkowy sposób zyskuje zrozumienie. Aleksandra opowiada o uniwersalnych dla obu płci lękach, rozczarowaniach, a przede wszystkim o uprzedmiotowieniu, które jak sądzę jest bardziej charakterystycznym odczuciem dla płci pięknej. Treść tego filmu przełamuje wiele tabu i młotem pneumatycznym rozwala kruche, delikatne tematy z zakresu damsko-męskich relacji.


Jak już wspomniałam, film nie będzie najmilszym sprawozdaniem z samczych tendencji, ale dla facetów o horyzontach szerszych niż korytko w chlewie może stać się ciekawą lekcją o naturze kobiety.

-- Ronette Pulaski [25 kwietnia 2006]



ostatnie recenzje autora:
Bad Boy Bubby- Rolf de Heer -- [28 maja 2007]
Anthony Burgess - Nakręcana pomarańcza -- [7 września 2006]
Salvador Dali - Moje sekretne życie -- [13 lipca 2006]
Stina Nordenstam - The World Is Saved -- [3 czerwca 2006]
Hole - Live Through This -- [8 maja 2006]


Warning: mysql_num_rows(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/rat242/domains/rat242.ayz.pl/public_html/pi/archive.php on line 132

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.008 s.