¤ Inside Treatment - Estate of Insanity ¤



Energy 1994

Ocena:
3.5

1. Misguided, 2. Dehumanized, 3. Estate of Insanity, 4. Before Tomorrow, 5. Teenage Clown, 6. Price to Pay, 7. Noise Thrills, 8. Moment, 9. The World Outside, 10. Brand New Day


Uwielbiam ten tani sentymentalizm recenzentów (w tym oczywiście mój własny), to poczucie straty, degeneracji muzyki, kultury, sztuki. To takie słodkie i niestety zdradliwe poczucie, że kiedyś muzyka była lepsza, że kiedyś to melodie była ciekawsze i nuty bardziej twórcze. 'Panie kiedyś to była muzyka, nie to co teraz, panie wszystko schodzi na psy...'.
Oczywiście zazwyczaj żaden recenzent, dziennikarz czy kartoflany inteligent nie zdaje sobie sprawy, że to tylko i wyłącznie kwestia osobistego wyczucia, własnej percepcji, mocnych wrażeń, czy poczucia usłyszenia czegoś innego, nowego, magicznego. A prawda jest taka, że w wieku nastu lat wszystko co się słyszy wydaje się przełomowe, magiczne, rewolucyjne, wręcz genialne. Z wiekiem człowieka mniej już może zaskoczyć, mniej zainspirować, mniej wzruszyć i mniej niestety ukontentować.
To czcze gadanie przypomina mi pieśń każdego samca, że za jego czasów młodości kobiety były inne, piękniejsze, kochające, wierne i oddane, a teraz to 'panie, straszne kobiety i młode dziewczęta są...'.
Łapię się na tym słuchając po latach ostatniej (trzeciej w dyskografii) płyty szwedzkiego duetu Inside Treatment. I tak naprawdę nie wiem czy to jest płyta atrakcyjna do chociażby ściągnięcia, nie pisząc nawet o kupieniu. Jej cena nie jest wysoka (około 7 Euro na hotstuff.se), ale czy dla pięciu utworów warto płacić 28 PLN? Z drugiej strony ściągnąć pewnie i tak nie ma skąd.
Co ciekawe "Estate of Insanity" nie ma w internecie ŻADNEJ recenzji, a przynajmniej google jej nie odnalazł. Nieprawda, że dziwne? Prawda, że niedziwne? Dla podkreślenia wagi tego stwierdzenia dodam, że to jest symptomatyczne. Ale nie widzę w tym semantycznego nadużycia, bo to taki skrót myślowy ;-)
To jest płyta pełna kontrastów, a zarazem spójna i logiczna. Płyta pomysłowa, a zarazem pod dużym wpływem chociażby Frontu 242 z lat 90-tych ubiegłego wieku. To jest w końcu płyta, której po trzynastu latach można słuchać bez litościwego uśmieszku, zarazem jest tak fatalnie zrealizowana i nagrana, że brzmi jak demo Agressivy 69 czy Hedone z początków ich działalności. Tego naprawdę nie mogę zrozumieć, bo poprzedni album Inside Treatment - "Underneath My Purple Shades" (1991) wciąż brzmi dużo lepiej od strony techniki i jakości nagrania. Inside Treatment nadrabia rozbudowanymi kompozycjami, zarazem wokale są dużo słabszego kalibru i mocy. Co dla mnie ciekawe, podoba mi się na "Estate of Insanity" dokładnie co drugi utwór. Jeszcze dokładniej: "Dehumanized", "Before Tomorrow", "Price to Pay", "Moment" i "Brand New Day". Najatrakcyjniej po latach przezentuje się "Price to Pay", smutny, mroczny i niepokojący.
Czyż to nie nazbyt sentymentalne?

-- r@ [16 października 2006]



ostatnie recenzje autora:
Anhedonia - Ontology -- [1 października 2009]
Boratto, Gui - Take My Breath Away -- [31 marca 2009]
Frontierguards - Predestination -- [6 marca 2009]
Fractional - Come Mierda -- [6 marca 2009]
Squarepusher - Just a Souvenir -- [31 grudnia 2008]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.01 s.