¤ Niveau Zero - In_Sect ¤



Ad Noiseam 2010



1. In_Sect, 2. First (feat. The Unik), 3. My Dog, 4. Revolution HXC (feat. Real Fake Mc & Plan Nine), 5. Evil League (remix by Hecq), 6. Law of the Universe (feat. Ben Sharpa & Ill Smith), 7. I Believe in..., 8. Icon, 9. Broken Note: War in the Making (remix by Niveau Zero), 10. Gracilicornis, 11. Hyperlord (feat. Ill Smith)


Zapomnijcie na te kilka akapitów o A.D. 2011, a szybciej uwierzycie w to, że Benny Boysen wcale nie zasłużył sobie na tytuł najbardziej nieszablonowego i nieprzewidywalnego producenta ostatnich miesięcy ("Avenger"). Zapomnijcie na chwil parę o jego karkołomnych turbulencjach, które wypadają mizernie przy numerach, jakie ponad pół roku wcześniej wykręcił inny sabotażysta, tym razem znad Sekwany.

Paryżanin, Frédéric Garcia przygodę z muzyką rozpoczynał jako... basista w metalowej kapeli. Ta z kolei nie stroniła od nawiązywania współpracy z czarnymi raperami (daleki jestem w tym przypadku od rasistowskich uszczypliwości). "In_Sect" to pierwszy i jak dotychczas jedyny longplay obracającego się w kręgach dubstep, jego autorskiego projektu Niveau Zero. W 2009 roku trzy różne tłocznie wydały trzy różne winyle opatrzone sygnaturą NZ. Mimo to jedynym piętnem jakie po sobie zostawiły na tym wydawnictwie jest "Evil League" (w dodatku w remiksie nie byle kogo, bo wspomnianego wcześniej Boysena). W roku następnym pojawiły się dwa kolejne: we współpracy z rodzeństwem Matta 12"-owe "Venom", oraz kolaborujące w ramach splitu DJ Hidden&Broken Note/Niveau Zero&Balkansky w duecie z Ivanem Szopowem - "Obey".

Garcia w żaden drastyczny sposób nie odcina się od swoich korzeni. Ciężki gitarowy riff oraz fantazyjne, zabarwione politycznie 'rapowanki' w zasadzie nie schodzą w przypadku "In_Sect" z pierwszego planu. Leniwy (chcąc być trendy powiedzielibyśmy 'baunsujący'), narkotyczny bas prześwidrowuje kolejne kreacje, a spadające niczym grom z jasnego nieba ciężkie, metaloplastyczne inklinacje w połączeniu z piekielną dynamiką przyprawiają niejednokrotnie o drobnofaliste drżenia tkanek wywoływane nieskoordynowanymi skurczami mięśni. Nazwiska, tudzież pseudonimy użyczających głosów pewnie i tak niewielu cokolwiek powiedzą (póki co kojarzę jedynie Bena Sharpę ze współpracy z Idem), ale stanowią doskonałe dopełnienie popełnianych imaginacji. Życzmy sobie więcej takich ra(ryta)sowych akcentów, ponieważ słowo 'dubstep' nabiera w ostatnim czasie coraz bardziej miałkiego i bezpłodnego znaczenia i wiele wskazuje na to, że wkrótce podzieli los ongiś rozwojowego, dziś jadącego w zasadzie na nazwiskach 'idm'u'.

Jest pomysł, który wreszcie przybrał odpowiednią szatę! Jest satysfakcja, która przymknie usta wszędobylskim malkontentom, lub przynajmniej połamie im ołówki:)! Par excellence!

-- vigoslugbait [4 marca 2012]




ostatnie recenzje autora:
Keluar - Pangua -- [9 grudnia 2015]
Architect • Sonic Area • Hologram_ - We Are the Alchemists -- [9 grudnia 2015]
Covenant – Last Dance -- [12 czerwca 2013]
Slave Republic - Quest for Love -- [17 lutego 2013]
Depeche Mode - Heaven -- [4 lutego 2013]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.011 s.