¤ Slave Republic - Quest for Love ¤



Accession Records 2013

Ocena:
4.5

1. Paint My Heart Black, 2. Walking Ghost, 3. Emptiness, 4. Primärreiz, 5. Fall Asleep, 6. Lovers' Suicide, 7. Promises & Broken Hearts, 8. Lashes Kiss, 9. Menage À Trois, 10. Quest fFor Love, 11. Paint My Heart Black (tribute horn remix by Daniel Myer), 12. Primärreiz (Absolute Body Control remix), 13. Promises & Broken Hearts (Tonkollegium club remix)


Powiedzcie że przyprawiam Was o mdłości, że jestem tendencyjny, do bólu przewidywalny. Powiedzcie: wytatuuj sobie jego podobiznę na plecach, albo lepiej na czole. Koleś ledwie zrobi nieco ponad trzy minutowy remiks, gdzieś dostawi serdeczny palec, a ty rozpływasz się nad jego krwawicą w tych swoich pełnych wyegzaltowania pisemnych peanach jak cukier we wrzącym maśle. No cóż... nieznacznie się uniosłem Szanowny Czytelniku, ale sam nie mogę już zdzierżyć tych dopadających mnie z zaskoczenia stanów bliskich frenetycznym doznaniom, w chwaleniu tego co dla muzyki elektronicznej robi Daniel Myer. Doprowadza i mnie to wręcz do stanu agonalnego wyczerpania tudzież nieskończonej furii. Mam ochotę wbić zęby w ścianę i zamilknąć na wieków wieki. A z racji przesadnego oszczędzania artykulatora swego winienem raczej połamać sobie w imadle palce, tudzież palić każdą napotkaną klawiaturę, lub też idąc z duchem czasu: tłuc ekrany dotykowe.

Uprzedzam lojalnie, iż nie panuję nad potokiem słów wydobywających się ze mnie w stanie skrajnego uniesienia emocjonalnego, tym niemniej dobrze jest wśród bagna dostarczanego przez promujących liche wydawnictwa szarlatanów usłyszeć jasny promień poczytalności dochodzący z Dusseldorfu, lub Berlina (z miast tych obydwu, albo gdzieś pomiędzy).

Slave Republic debiutowało przed dwoma laty pod sztandarem Accession Records albumem "Electric One" i niewiele na ten temat udzielić informacji potrafię, a to z racji nikłego w owym czasie zainteresowania z mojej strony niemiecką sceną synth-pop, tudzież electro-pop (zwał jak zwał - wówczas masowy leberpastete). Odsłuchałem jedynie kilka numerów z tej płyty dla lepszego przeglądu sytuacji z popularnego e-kanału. I to właściwie byłoby - tytułem debiutujących panów Fu i Alice - na tyle. (...) Prawdą jest, że towarzyszyli De/Vision w trasie promującej "Popgefahr"; bodaj, polubili się również z Torbenem Wendtem, co miało zaowocować wkrótce nawiązaniem bliższej z nim współpracy. Skończyło się póki co napisaniem przez lidera Dioramy tytułowej piosenki na poczet tej płyty, którą osobiście przy akompaniamencie czegoś na kształt fortepianu (chciałbym żeby to był ów instrument, ale zatrważająco płaskie jest wydobywające się zeń brzmienie) wykonuje z charakterystyczną dla siebie nutą nostalgicznego rozrzewnienia. W"Primärreiz" - co dotarło do mnie dopiero po ukazaniu się teledysku - dograł mocne 'chórki', o które (nawet w najbardziej wyuzdanych snach) nie mógłbym go posądzić.
Gdzież jest zatem Daniel M? Jakaż jego rola? Przecież jeszcze nie tak dawno sugerował swoim znajomym na popularnym portalu społecznym, jakoby mieli polubić Liebknecht - jego jeszcze raczkujący, a już lubiany przeze mnie projekt z nurtu hmm... zmrożonego techno(?). Daniel Myer Szanowny Czytelniku okopał się tym razem w swoim studio, gdzie dokonywał pełnej obróbki dźwięku, dopieszczał pewne elementy, ale i zapewne kilka dodał od siebie, czego zresztą nie powinno mu się odmawiać. Podczas pokonywania kolejnych etapów "Quest of Love", dokonują się rzeczy jakże charakterystyczne dla tego muzyka. Począwszy od "Paint My Heart Black", w którym to po upływie półtorej minuty doświadczamy kilkusekundowego naparzania w bębny. Poniekąd także zastosowane filtry zdradzają nieco jego wymowne poczynania w szeregach grupy Covenant, tudzież wcześniejsze przekształcenia dokonywane w okresie remiksów opatrzonych rozszerzeniem 'renegade of noise'.

Jeżeli chodzi o melodie (zestawiając "Electric One" z opisywanym) to najwyraźniej nastąpił mocny przełom mentalny, lub też zadziałała życzliwa porada ze strony PR-owców zgrupowanych gdzieś w trzewiach tej sceny. Nieważne, w każdym razie Slave Republic znakomicie wykorzystało swój potencjał w kreowaniu żywszej odmiany electro-popu. "Promises & Broken Hearts", to klasyczny przykład takowego tworu, w którym doskonale zbalansowano elementy muzyki dla ciała spod znaku Steinkind z 'ukrytymi pragnieniami' Liquid Divine. Wiele zespołów mogłoby się pod nim podpisać, ale mało który z nich może się takowym pochwalić. Jest w tej muzyce coś znajomego. Nie jest to jednak nachalne powielanie znanych pomysłów, lecz kunsztowne ich przekształcanie. Jest odrobina niedopowiedzenia, ale i młodzieńczy bunt pozbawiony histerycznych zaśpiewów. Jest wreszcie swoboda działania (nawet w wykorzystywaniu gitarowych brzmień), o którą jeszcze kilka lat temu nie bylibyśmy nawet zdolni posądzić naszych bądź co bądź serdecznych sąsiadów. Wszystkie znaki na nieboskłonie, ziemi i podziemiu wskazują na to, że w najbliższym czasie więcej uwagi poświęcę newcomer'om tego nurtu, z tej części Europy.

-- vigoslugbait [17 lutego 2013]




ostatnie recenzje autora:
Keluar - Pangua -- [9 grudnia 2015]
Architect • Sonic Area • Hologram_ - We Are the Alchemists -- [9 grudnia 2015]
Covenant – Last Dance -- [12 czerwca 2013]
Depeche Mode - Heaven -- [4 lutego 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [23 stycznia 2013]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.029 s.