¤ And One - Tanzomat ¤



Out of Line 2011

Ocena:
4

CD 1 - Tanzomat: 1. Save the Hate, 2. Shining Star, 3. Only Your Dreams, 4. Dancing in the Factory, 5. Angel Eyes, 6. Seven, 7. The Aim Is in Your Head, 8. Electrocution, 9. Sex Drive, 10. Playing Dead, 11. No Song For You, 12. And I Love You; CD 2 - Live 2010 - The Specials!: 1. Ego, 2. Second Front, 3. Love & Fingers, 4. Men in Uniform, 5. Sexkeit, 6. My Warrior, 7. Tanz der Arroganz, 8. Klaus, 9. Anguish, 10. Over There


Miał być EBM - którego tak naprawdę nigdy Naghavi i spółka nie grali. Ok, "Anguish" i "Flop!" na pewno były mniej kiczowate od "9.9.99 9 Uhr" i "Wasted Sky", ale EBM to And One grali może jedynie jak jeszcze nazywali się Body Control. Więc całe to gadanie Naghavi'ego można było traktować z przymrużeniem oka, zresztą And One trudno traktować poważnie. Bardziej obawiałem się, że po mało przekonującym "Zerstörer" okaże się, że będziemy mieli "Bodypop 2". A tego nie chciałem, wolałbym nawiązanie do "Aggressora". Finalne dzieło w końcu jest 'klasycznym' albumem And One, nawiązując jednak najbardziej do "Nordhausen", "I.S.T." i "Spot". Czyli jest dobrze. Dostałem może nie do końca to, czego chciałbym, ale ani trochę nie narzekam. Bo "Tanzomat" bije "Bodypopa", i to sporo. Jest cholernie przebojowy, trochę krótki, ale może to zaleta. Bo zamiast kawałków 'zapchajdziur' (w stylu "Klaus", czy "Evils Boys") mamy same konkrety.

Przez tę połowę meczu piłkarskiego sporo się dzieje. Polecam (od najciekawszych):
- "Electrocution" - no proszę Państwa, to MAJSTERSZTYK! And One brzmi niczym Front 242 z czasów "Official Version" (szczególnie w 2 minucie 30 sekundzie kłania się "Quite Unusual"), a Naghavi jak Jean-Luc w "Slaughter". Od czasów "Panzermenscha" najlepszy utwór grupy.
- "The Aim Is in Your Head", z 'ciężkim' wstępem, z rewelacyjnymi 'werblami' i świetnym wokalem Steve'a, tu ponownie w stylu EBM:)
- "Sex Drive" - ten sam, który na singlu rozczarował mnie. Tutaj pasuje idealnie, ponownie dzięki 'mocnemu' wokalowi Steve'a.
- "Shining Star", "Seven" - obydwa bardzo rytmiczne, można napisać, że 'klasyczne' dla And One 'wymiatacze' parkietów w stylu "Get You Closer", "Military Fashion Show" i innych hitów
- "Dancing in the Factory" - wstęp niczym w "Just Can't Get Enough" DM, coś na kształt "Sweety Sweety", ale nie taki 'potworek', a sympatyczny 'jajcarski' kawałek

Jeszcze dwa plusy: wszystkie kawałki po angielsku, czyli brak kawałków, które tylko Niemcy zrozumieją, i przy których będą odpływać (znów kłania się "Klaus", nie mogę się powstrzymać od uszczypliwości, ale również brak czegoś w stylu "So Klingt Liebe" - wreszcie!); drugi za brak " Zerstörera". Raz, że nie pasowałby na "Tanzomata" lingwistycznie, dwa - byłby to jeden ze słabszych momentów. Może ostatnie trzy kawałki trochę przynudzają, ale nie psują całego obrazu. Jeszcze parę przesłuchań i stwierdzę, że to dotychczas najlepsza płyta And One. Coś w niej jest wciągającego, coś tak niepodobnego do And One, a zarazem to od razu wiadomo, że Steve, Chris i Gio i żadnej rewolucji nie ma.

W edycji 'deluxe' mamy drugi dysk "Live 2010 - The Specials!", czyli wyjątkowy prezent dla fanów. Koncerty And One, to od zawsze bardzo długie występy, z mnóstwem prezentowanych utworów, coverów i zmianami repertuaru. Nie to co DM, czyli niespodzianka jedna na pięćdziesiąt koncertów (np. inny utwór zaśpiewany przez Martina:). Tym razem grupa prezentuje to, czego brak na "Live" i "Bodypop 1 ½". Czyli kilka mniej popularnych kawałków, szczególnie z wcześniejszej twórczości - "Second Front", "Anguish" (rewelacja, jednak And One to czasem czysty EBM:), "Over There". I wszystkie one plus "Love & Fingers", "Tanz der Arroganz" i jeden z najlepszych momentów na "Nordhausen", czyli "My Warrior" sprawiają, że to jest piękne ze strony And One i Out of Line. To się nazywa szacunek dla fana! I wybaczam "Klausa":)

-- mike [7 marca 2011]




ostatnie recenzje autora:
Pouppée Fabrikk - The Dirt -- [5 czerwca 2013]
Evils Toy - Organics -- [8 kwietnia 2013]
AD:Key - Astrogator -- [8 kwietnia 2013]
McCarthy, Douglas J. - Kill Your Friends -- [8 kwietnia 2013]
And One - S.T.O.P. -- [13 lipca 2012]
  więcej...



inne recenzje And One:
And One - Aggressor -- mike [30 października 2003]
And One - Back Home -- mike [6 marca 2012]
And One - Bodypop -- mike [30 września 2006]
And One - Bodypop 1 1/2 -- mike [20 czerwca 2009]
And One - Live DVD -- wolf242 [10 stycznia 2010]
And One - S.T.O.P. -- mike [13 lipca 2012]
And One - Shouts of Joy -- mike [23 kwietnia 2012]
And One - Virgin Superstar -- mike [październik 2000]
And One - Zerstörer -- mike [25 stycznia 2011]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Nova - Utopica Musa
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2018 postindustry.org


wygenerowane w 0.016 s.